Tekst poniższy jest moim wyborem z nieukończonej książki Tadeusza Mariana Areckiego, więźnia nr 409 KL Auschwitz, fragmentem opisującym jeden z pierwszych transportów do obozu. Tekst był pisany w USA około roku 1989, przesłany mi w postaci wydruku na drukarce igłowej - stąd brak polskich liter.

Tadeusz Marian Arecki   " Piekielne lata " , fragmenty


poprzednia strona

tylko jednak na krotko , - bo zaraz potem , - ostro zakrzyczal :

"Jetzt aber . . nur keine Lugen! . . Wir wissen so wie so , alles!"

Na co , dziewczyna polozyla swe male dlonie , o dlugich palcach i wypielegnowanych paznokciach , na blacie stolika , po bokach swej maszyny , jak jakis zywy automat , uruchomiony jego glosem .

A on pytal mnie dalej po niemiecku:

 "Vorname? . . Name? Wie alt? Geboren . . Wenn? und wo? . . Vater's Vorname? . . Mutter's Vorname? . . Von zu Hause? . . Beruf . . ."

  Na kazde jego pytanie dawalem odpowiedzi , ktore dziewczyna bardzo szybko wystukiwala na maszynie , na jakims drukowanym blankiecie . . ktory szybko wypelniany , wkrotce zaczal zwieszac sie z przodu maszyny na stolik .

Wtedy zobaczylem na samej gorze , w rogu tego formularza niemiecka gape , a tuz pod nia , - wybity wielkimi gotyckimi literami , - napis :

" SCHUTZHAFTLING ' S  VERHOR  FRAGEBOGEN " . . .

Nie moglem zrozumiec znaczenia tylko tego pierwszego slowa . .

Przy mej odpowiedzi . . o wiek . . . "Ich bin zechzehn Jahre alt" , . . dziewczyna , przez ulamek sekundy patrzyla na mnie . . i wtedy zdalo mi sie , ze wzrok jej jakby nieco zlagodnial .

. . . . " czyzby od . . zwyklego , ludzkiego . . . wspolczucia? " . . .

A gdy podalem zawod ojca . . "Professor" . . . i moj . . . . "Gimnazjal Schuller" . . w jej oczach odbilo sie wyrazne jakby zdziwienie , czy niedowierzanie . . .

Przez moment tylko nie zrozumialem dlaczego ja to tak moglo zdziwic . . , lecz wkrotce przyczyna tego zdziwienia zdala mi sie zupelnie jasna . . .

" Pewno musieli gdzies przedtem jej nas wszystkich opisac jako  . . . jakichs pospolitych zloczyncow , stad jej zaskoczenie moim stwierdzeniem ? " . .

Po zakonczeniu spisywania personaljow naszej trojki . . Niemiec zaczal gwaltownie dyktowac , a dziewczyny poslusznie i szybko to wystukiwaly na swych maszynach , ponizej naszych zeznan . .

"Aresztowany za swa wroga dzialalnosc przeciwko furerowi i rzeszy wielkich Niemiec , w dniu 3 maja 1940 roku , w strefie przygranicznej , . . w Krynicy Zdroju , . . . wiezien , zostaje skazany na dozywotni pobyt w obozie ochronnym . Po przesluchaniu do winy sie przyznaje , co stwierdzam tu , na tym dokumencie swoim podpisem  . . ."

Kazik Szczerbakowski przetlumaczyl nam ten nieslychany wyrok . . ale ja , . . znajac jezyk niemiecki , czulem , jak mrozi mnie kazde kolejno slyszane slowo tego gestapowca . . ogarnia mnie dzikie przerazenie , . . . a po plecach , kropla potu zaczyna mi splywac i biec powoli . . wdol wzdluz krzyza . . coraz bardziej zimna . . .

Nie zrozumialem tylko , co oznacza ten "Schutzhaftlager" , ale to brzmialo bardzo groznie . . . jak i ten "dozywotni pobyt"! , - dla mnie mlodego chlopca , niewyobrazalny . . Mimo przerazenia i zalamania , zdobylem sie jednak na odwage . . . i cichym , czasem przerywanym glosem powiedzialem , - patrzac przed siebie , - po niemiecku . .

"Ich bin unschuldig . .  und ich verwahre mich gegen . . .  solche Ungerechtigkeit , ohne Gericht . . Ich werde das Protokol . . auch nie unterschreiben . ."

Dziewczyna az podniosla glowe z nad maszyny i patrzyla teraz na mnie z nieukrywanym zdumieniem . .

"Was?! . Was hast du gesagt?!!" . .

Gestapowiec skoczyl ku mnie , od trzeciego stolika .......................................... ........................................................ ........................................... ............................... ..................... ........................... .................... ................................................................................ ......................................... ....................................................................

"Jak sprytnie to zalatwil . . napewno powypisywal te swoje zawiadomienia w takiej kolejnosci , albo je tak roznosil , aby blizej "Esplanady" mieszkajacy , dostali to pierwsi . . i tez pierwsi sie zglosili ! Musieli tez szwabi zablokowac ulice Kraszewskiego , dlatego tam nikogo z Jurkiem niespotkalismy . . A przepuszczali tylko nas jak ryby do sieci ! A moze calosc obmyslili Niemcy? . . A takie mialem przeciez zle przeczucie , zeby tu nie isc ! Co ze mnie za idiota , no  nie tylko ze mnie . . ale co to za pociecha !  .................................... ........................ ......................................................................................................... ............................................. ............................................ .......................................................

Szpicruta odliczal nas teraz , kolejno uderzajac po plecach kazdego biegnacego z willi . .

Tylna klapa pierwszej ciezarowki byla otwarta , z dostawiona do paki stalowa drabinka .

SS - mani wganiali nas do niej , popychajac , bijac po plecach kolbami , wrzeszczac i lzac najgorszymi slowami . . Na pace staly poprzeczne drewniane lawy . . Wsiadajac , przewracalismy sie o nie , raniac bolesnie golenie i kolana , byle szybciej moc ujsc zadawanym nam z tylu ciosom . .

Po zapelnieniu , klape pierwszej ciezarowki zaraz zamknieto a na jej koncowej lawie , przodem do nas siadlo dwoch SS-manow z wymierzonymi w nas pistoletami maszynowymi , . Helmy , mieli paskiem podpiete pod broda . . co chwile wrzeszczeli "Ruhe da !" , mimo ze na ciezarowce panowala smiertelna cisza . .

Ciezarowka ruszyla do przodu , ku stojacym naszym bliskim .

Siedzialem , z dwoma innymi kolegami na przedostatniej lawie . .

Wtedy , po raz ostatni w zyciu widzialem mego ojca . . ktory tam , razem z ma mama , stal przy krawezniku . . taki okropnie smutny .

Mama w glos plakala , trzymajac chustke przy zaczerwienionych oczach . .

Tato mnie dostrzegl pierwszy . . zaczeli isc chodnikiem ku pace przepychajac sie przez tlum , a mama z rozdzierajacym mi serce okrzykiem . . "Tadziu , dziecko moje !!" . . odwaznie rzucila mi na pake maly pakuneczek . . na co siedzacy z tylu na pace Niemcy , na szczescie nie zareagowali . .

Widzac to , ludzie , zaczeli zaraz rzucac nam owoce i kwiaty . . . Kobiety krzyczaly , wolajac swych uwozonych w nieznane synow i braci . . a dojrzawszy , zegnaly ich znakiem krzyza nad glowa . .

W tlumie wybuchnal ogromny , ogolny placz , nam sie to tez zaraz udzielilo . . nie wiedzielismy , czy swych najblizszych bedziemy mogli jeszcze kiedys zobaczyc . . oczy same zachodzily lzami !

Tylko SS-mani siedzieli z kamiennymi twarzami , nieczuli na to nieszczescie , ogolny szloch , rozpaczliwe krzyki placzacych kobiet , wolanie i rozrywajacy serce placz malych dzieci . .

Slyszalem , jak w ostatniej prawie chwili gestapowiec wywolal z drugiej ciezarowki mojego kuzyna Jurka , ktory placzac wpadl w objecia cioci Klotyldy . . Widac jego 12 lat , . . . moze jednak jakos podzialalo to na jego kamienne serce gestapowca . . ?

Potem do szoferek wsiedli dodatkowi , uzbrojeni SS - mani . . Ten glowny zboj , usiadl przy naszym kierowcy . . a caly nasz konwoj , trabiac i rozganiajac tlum , szybko ruszyl w kierunku na Nowy Sacz . .

Z tylu malaly coraz bardziej . . . w oddali postacie drogich , naszych najblizszych . .

Przez zaplakane oczy , zobaczylem jeszcze jak mama zegna mnie krzyzem , a tatus macha reka . . potem na zakrecie , to wszystko zniknelo w tumanach kurzu . .

Z tylu doganiala nas , . . trabiac glosno druga ciezarowka . . a potem , . . trzymala odtad za nami stale , nieduzy dystans okolo piecdziesieciu metrow .

W dniu tym , 3 -go maja 1940 roku , sadeckie gestapo , aresztowalo w Krynicy Zdroju :

Tadeusza Areckiego , ucznia gimnazjum , lat 16

Stanislawa Chojnackiego , ucznia gimnazjum , lat 18

Tomasza Cisowskiego , robotnika , lat 26

Zenona Franka , inzyniera chemika , lat 29

Jana Gorskiego , fryzjera , lat 21

Jozefa Gorskiego , malarza , lat 24

Franciszka Jaskiewicz , krawca lat 28

Jerzego Jodlowskiego , ucznia gimnazjum , lat 12

Tadeusza Kukulskiego , ucznia technikum , lat 19

Jerzego Kukulskiego , studenta uniwersytetu , lat21

Stefana Mally , ucznia gimnazjum , lat 17

Zbigniewa Nowotarskiego , studenta politechniki , lat25

Gustawa Piotrowskiego , fryzjera , lat 27

Edwarda Puto , studenta politechniki , lat 25

Boleslawa Staniszewskiego , trenera jazdy na lodzie , lat 32

Kazimierza Szczerbowskiego , studenta medycyny , lat 22

Franciszka Wandzielaka , studenta prawa , lat 21

Zdzislawa Wiesiolka , urzednika , lat 21

W tym samym dniu w Muszynie zostaly rowniez aresztowane tam , przez to samo gestapo i dowiezione do Krynicy , nastepujace osoby :

Jan Gondek , robotnik , lat 22

Bronislaw Goscinski , uczen gimnazjalny , lat 19

Antoni Przybylak , elektryk , lat 19


ROZDZIAL XI : " UCIECZKA "

............................................................................................. ...................................................................... ............................ ...................................................................... ....................................... ..................... ................................ .................................................................................... ......................................... ........................... ................................................................................................................................................................. ........................... ........................................................ ...............................................


ROZDZIAL XII : " W LAPACH GESTAPO "

Wewnatrz kamiennego muru , stal do niego dobudowany murowany parterowy barak.

Naprzeciw w glebi , wzdluz calego ogromnego podworza wznosil sie ponury , szary , kilkupietrowy blok wiezienia . Jego male okienka , gesto okratowane pionowymi zelaznymi pretami , jeszcze bardziej spotegowaly uczucie beznadziejnosci i przybicia , jakim bylismy wszyscy opanowani .

Do glownego wieziennego budynku wiodl duzy ,umieszczony w samym prawym narozniku , okratowany otwor - brama .

Pierwsze co pomyslalem , jak tylko spojrzalem na to co nas tu otacza , bylo . . "z tych kazamatow prawie niemozliwoscia bedzie uciec . . " , co mnie do reszty dobilo i przygnebilo zupelnie .

Czyzby to byl ten . . . "schutzhaftlager" . . . w ktorym mielibysmy dozywotnio siedziec ?

Ku ciezarowkom biegna juz straznicy . . otwieraja tylne klapy .

SS mani wyskakuja na zewnatrz . . . Wokol odrazu znowu slychac ich charkotliwe wrzaski . .

" Raus ihr polnishe Banditen ! Runter ! Aber schnell ! ! "

Wyskakujemy szybko jak tylko mozemy , popedzani ich obelgami .

Popychani , tluczeni kolbami i kopani . . zapedzeni jestesmy pod wiezienny mur .

Kaza nam stanac do niego twarza z podniesionymi rekoma . . To juz widac u nich rutyna , . . by nas "zmiekczyc" i przerazic?

Teraz juz calkiem jestesmy w ich lapach ! Co z nami zrobia ?

Stalismy tak do nastania ciemnosci . . brzuchy nam potwornie z glodu burczaly , a w glowach mielismy jeszcze szum jadacych ciezarowek . . i kazdy swe ponure , rozbiegane mysli .

Jak tylko sie sciemnilo , plac zalalo oslepiajace swiatlo , reflektorow z naroznych wiezyczek strazniczych .

Jakis wysoki Niemiec w cywilu , odczytal teraz z listy nasze nazwiska , kaleczac je niemilosiernie , . . . poczem wpedzono nas brutalnie przez okratowana brame , do wnetrza wiezienia .

Wzdluz zewnetrznej jego sciany biegl tu waski korytarz , ktory po lewej stronie zamiast sciany mial duze , pionowymi pretami okratowane boksu , -takie jak widywalem w budach cyrkowych , - dla dzikich drapieznikow . .

Boksy te poprzedzielane byly grubymi , betonowymi scianami , a do kazdego z nich prowadzily male stalowe drzwi . .

Drzwi pierwszego boksu byly otwarte .

Przez nie nas wszystkich znow wgoniono do srodka , na betonowa posadzke , skapo tylko pokryta zmierzwiona sloma . Nie bylo tu zadnych sprzetow , . . jedynie w kacie boksu stala , przykryta drewnianym wiekiem zelazna beczka a u sufitu palila sie bardzo jasna zarowka , ktora rzucala na przeciwlegla sciane i posadzke korytarza , wyolbrzymione cienie pretow , okratowanego przepierzenia .

Za ostatnim z nas , straznik ( w brazowym mundurze , ze znajoma nam juz , opaska hitlerowca , z hakenkreuzem , na ramieniu ) zaraz zatrzasnal te stalowe drzwi , . . zasunal z zewnatrz ....................... ..................... ................. , zamknal nas na duza klode , dwa razy  na klucz . .

"Scheissen kennt ihr in das Gefass . . Zum fressen kriegt ihr erst fruh am morgen ! JETZ ABER RUHE ! !" wywrzeszczal i . . . poszedl sobie .

............................... .......................................................... ................................................................................ ..................................... .............................................................................................................................

Pierwszy raz w swym zyciu znalazlem sie w celi wieziennej . . .

Jak tylko umilkly kroki szwaba , zaraz w sasiednich boksach zaszelescila sloma . . a na scianie korytarza , . . jak chinskie cienie , ukazalu sie kontury zamknietych tam  , tak jak i my nieborakow . . Zaczeli nas zasypywac lawina , szeptem stawianych pytan . .

"Kto jestescie? . . Skad? . . Kiedy was zamkneli . . Za co? " . . . . .Nasze odpowiedzi zaraz przekazywano dalszym boksom . . trwalo to dluzsza chwile . .

Potem my tez zaczelismy ich cicho wypytywac .

Okazalo sie  , ze wielu z nich juz siedzi tu od paru tygodni .Wiekszosc inteligenci z okolic Nowego i Starego Sacza , Lacka , Limanowej oraz innych miast i miasteczek .

Zaczeto nam tez pospiesznie dawac rozne rady i wyjasnienia . .

Wynikalo z nich , ze w naszym boksie zamykaja nowoprzþbylych , ale tylko do czasu zakonczenia przesuchan . Sasiedni boks za naszym , jest zawsze wolny . . prawdopodobnie w celu utrudnienia nowym wiezniom kontaktu z reszta .

Ostrzezono nas tez zaraz , ze ten w brazowym plaszczu , ktory co dopiero odszedl , to volksdeutsch z Chelmca Niemieckiego .

Nazywa sie Johann Butz ; bardzo "zasluzyl sie" okupantom , swymi donosami na Polakow .

Wsrod wiezniow uwazany jest za najwiekszego sadyste , oprawce i zaufanego pomocnika szefa sadeckiego gestapo Heinricha Hamanna . Butz zna dobrze jezyk polski , to tez trzeba bardzo strzec sie , -  nawet tu w celi , -  w rozmowach , bo to bydle stale podsluchuje! Jednoczesnie stosuje chwyt , . . przedstawiania sie , swym nowym wiezniom , w czasie pierwszego przesluchania , . . . . co u wielu zaraz wywoluje smiech . . ( W gwarze bowiem

strona 2.


Przygotowal Szymon Kedzierski  szym0n@webmedia.pl 1