Fotka z jednego z pabów o nazwie Pivnice. Przychodziliśmy tam codziennie (daliśmy im nieźle zarobić). Klimacik był mistrzowy. Jakbyście nie wiedzieli który to ja, to wam mówię: ten na pierwszym planie z browarem w jednej a ze szlugiem w drugiej ręce. |
|
Jedna z przyzwoitszych fotek na całej mojej kliszy. W filiżance jest rumik z Colą (przebój tego obozu, zajebiście wchodziło). |
|
Człowiek Vódka (ten co pokazuje szatana) lubił eksperymentować. To coś w butelce to mieszanka wszystkich alkoholi które były na obozie. Koleś sam to potem wychlał a na koniec udekorował naszą łazienkę kawałkami parówek... |
|
Człowiek Vódka, Marta i ja po porannej kąpieli na kacu. |
|
A to już wieczorkiem. Nie ma to jak relax przy czeskim browarku za jedyne 6 CZK (60groszy)... Co prawda taki browar smakował jak psie szczyny ale po kilku (lub kilkunastu) takich piwkach nie czuliśmy już smaku. |
|
Po kilku dniach obozu uzbierało się 112 butelek po browarach + różne gołdy + winiaki (całości nie widać na zdjęciu). Była potem z tego niezła kaucja... |
|
A to nasza osobna, pokojowa kolekcja po 2-3 dniach. Człowiek Vódka przyznał, że alkohol zabija, co zresztą widać na zdjęciu. |
|
Lufa, ja, Hobbit i Wujo Bardacha po spożyciu sporej ilości alkoholu. Nikt nie pamiętał ani kto cyknął tą fotkę, ani gdzie i kiedy została zrobiona. Czyżby amnezja? |