O mnie...
O mnie? A to nie ciekawy temat. Mam 18 lat. Uwielbiam muzyke. Wiecej o mnie ponizej, sa tez zdjecia mnie i przyjaciol.
Tutaj znajdziecie kilka moich zdjec. Za te starsze nie odpowiadam ;)
A to dane osobowe:
Imie: Monika
Nick: Jak chodzi taki na IRC to róznie- MySzA, KiTiArA, SmUtNa, SoNyA, MySiA, nadziejka
Nazwisko: po co to komu?
Data urodzenia: 19 kwietnia 1983
Zamieszkala: Katowice, Welnowiec
Poza tym ucze sie w czwartej klasie lo w Katowicach. Wyglada na to, ze plany co do studiów mam scisle zwiazane z Warszawa a dokladniej SGH. Jedno ze smutniejszych, ale i prawdziwszych zdan, ktore powtarzam w zyciu, to zdanie: "All these moments... will be lost... like tears... in the rain..." ... niestety wyjatkowo czesto sie spelnia...
Muzyke uwielbiam ponad wszystko. Slucham ogromnej ilosci gatunkow. Kiedys to byl rock. Teraz od rocka, przez soul-jazz, przez R&B po hh. Szczegolnie w ciagu ostatniego roku przesunelam sie najbardziej w kierunku tych ostatnich. Ale poza tym lubie szukac malo znanych zespolow grajacych light-rock'a jak to okreslam, bo sa wyjatkowe i maja specyficzny klimat. A hh glownie polski, choc wybrednie ;)
Uwielbiam serial Dawson's Creek, a muzyka do niego jest najpiekniejsza jaka kiedykolwiek slyszalam!!!- z tej romantycznej oczywiscie ;) Z filmow lubie zawsze Rainman, Dym /ulubiony/, Goraczka i wiele, wiele innych.
I do tego Moulin Rouge, z ktorego wrazenia opislam na blogu, ale zamieszcze tutaj:
Nie pamietram, czy kiedys tak zafascynowal mnie jakikolwiek film. Moulin Rouge - bo o nim mowa - jest /cytujac za P.Koziolek/: "doskonalym przykladem swietnego gatunkowo postmodernizmu, powinien stac sie biblia popartu". Przypomne tylko, ze John Barth, który nazwal postmodernizm, zdiagnozowal, ze wszystko juz bylo, a to co pozostalo to zonglerka starymi formami, skladanie róznych elementów w nowe dziela. I Moulin Rouge jest uzeczywistnieniem jego wizji. Muzyka jest w wiekszosci skladanka klasycznych juz utworów muzyki wspólczesnej (najpiekniejszy utwór to "Elephant Love Medley" zlozony m.in. z utworów takich jak "All you need is love", "One More Night", "Heroes" no i "I Will Always Love You"). Wspaniale aktorstwo pierwszoplanowej pary i ich zaskakujaco silne i emocjonujace wokale. Wspanialy pomysl na forme filmu /nie, nie, to dobre wrazenie, ze juz to gdzies widzielismy, przeciez o to chodzi/ perfekcyjne technicznie wykonanie i rozmach muzyki, scen tanecznych i choreografii - jak za najlepszych czasów musicali Broadway'owskich. No, ale cóz innego mógl nam zaserwowac Baz Luhrmann?!
Ulubione jedzenie: czekolada, swiezy chleb, BOGRACZ, sledzie!
Zapach ulubiony: perfumy damskie to Dune i Naomi Campbell. A meskie rozne, raczej ciezkie korzenne,ale Tommy Hilfiger tez jest OK.
Aha, No i ksiazki. Czytadla to Wharton, szczegolnie (goraco polecam) to "Spoznieni kochankowie" i "Tato". Z dobrych ksiazek niesamowicie podoba mi sie Antoniego Libery "Madame", i Olgi Tokarczuk "Prawiek i inne czasy", ktora zrozumialam (przyznam sie) dopiero w 1/3 ksiazki, ale podobala mi sie bardzo. Poza tym ostatnio zakochalam sie w "Sto Lat Samotnosci" Marquez'a. A poza tym do poduszki nalogowo czytam Chmielewska, bo uwielbiam sie smiac z perypetii jej bohaterow (zaliczylam juz 26 jej ksiazek - tyle przeczytanych w kazdym razie stoi na polce). Niedawno przeczytalam "Lektora" Schlink'a, i musze powiedziec ze wywarl na mnie ogromne wrazenie /kilka slow o ksiazce na moim blogu/. A moje ksztalcenie angielskiego ograniczam z racji braku czasu do czytania Agathy Christie w oryginale - pare lat roznicy, a jak ten jezyk sie zmienil. Ale i tak - pochwale sie - zdalam w tym roku egzamin CAE na ocene B /mniej wiecej piatka/ ;)
Czego nie znosze? Falszu, gdy ktos gra przede mna, usmiecha sie, a ja dobrze wiem co robi i mowi za moimi plecami. Nie znosze tez egzaltacji, po prostu zabilabym pare egzaltowanych osob, ktore znam, nie trawie tego. To jest jedyna rzecz, ktora mnie odpycha na prawde z miejsca. I nie znosze SNOBIZMU. Ale to jest rzecz, z ktora da sie zyc, ale jest bardzo nie mila wada, ale coraz wiecej snobow na tym swiecie, tak juz jest.
A co lubie? Sluchac... gdy ktos chce opowiadac to niech wali jak w dym, chyba ze nie opowiada o sobie. Jezeli ma sie potrzebe wygadac ze swoich problemow, to ja jestem od tego, a nie robie z tego pozniej uzytku, nie naleze do osob zyjacych z plotkowania, mam dosyc wlasnych spraw. Poza tym lubie spokoj, jednak czesto przerywany wiekszymi skokami adrenaliny. Lubie niespodzianki. Lubie tez zyc wedlug wlasnego planu i nie znosze, jak ktos mi go burzy zbyt czesto /w umiarkowanym stopniu to jest ok, ale nie bez przerwy bo mnie cos bierze/. Nie wybucham czesto zloscia, ale jak juz mnie ktos rozwscieczy, to potrafie dosadnie powiedziec co o nim sadze.
Ojej strasznie sie nagadalam o mnie... ;) Ale stwierdzilam ze bylo malo osobiscie :) W sumie to co jest powyzej pisalam na kilkadziesiat tur, gdy cos sobie przypomnialam to pisalam. I tak z rok!