"Historia polityczna Polski Odrodzonej. Wariant
kształcenia problemowego", czerwiec 1990 - listopad 1991. Była to kontynuacja
badań prowadzonych od 1988 roku, a zdynamizowanych zarządzeniem Ministra
Edukacji Narodowej z dnia 3 marca 1989 roku w pp. 6 p. 1 § 4 wprowadzającym
do powszechnej dydaktyki uczelnianej przedmiot społeczny "Historia polityczna
Polski Odrodzonej po 1918 r.". Podjęciu tego zakrojonego na szeroką skalę
wysiłku badawczego przyświecało przyjęcie następujących założeń:
- kształcenie traktowane jako symulowanie procesu badawczego
i zdobywanie drogą heurezy również informacji, które w nauczaniu tradycyjnym
zwykło się dostarczać drogą akroamatyczną, najpełniej przygotowuje przyszłą
inteligencję do pełnienia przez nią charakteryzujących ją ról zawodowych
i społecznych,
- wobec faktu, że świadomość historyczna nie kształtuje się głównie
pod wpływem wiedzy historycznej, kształcenie problemowe w zakresie "Historii
politycznej Polski Odrodzonej" polega nie tyle na ujawnianiu istniejącej
argumentacji naukowej tej dyscypliny, co na ujawnianiu argumentacji dostarczanej
przez czynniki pozanaukowe i konfrontowaniu ze sobą całości argumentów
naukowych i pozanaukowych,
- wobec faktu, że obok siebie, a nie tylko w stosunku chronologicznego
następstwa, istnieją odmienne, często konkurencyjne, uzyskane w obrębie
różnych paradygmatów, systemy wiedzy historycznej, kształcenie problemowe
historii najnowszej polega nie tyle na dążeniu do ujawnienia całości ustaleń
badawczych jakiegoś wybranego z tych systemów, co na ujawnieniu określonej
części odmiennych ustaleń badawczych wszystkich tych systemów, konfrontowaniu
ich ze sobą celem poszukiwania ewentualnego consensusu, i stałym pogłębianiu
refleksji nad złożonymi uwarunkowaniami szczególnie ostrej konkurencyjności,
- absolwenci nowoczesnych szkół średnich z nawiązką spełniają konieczne
warunki wstępne skutecznego uprawiania heurezy na gruncie historii najnowszej,
również w wyższej uczelni technicznej, i w tej sytuacji najmniejsze nawet
ukłony w kierunku uprawiania akroamatyki prowadzą do poważnych niepowodzeń
dydaktyczno-wychowawczych.
Przyjęcie tych założeń pozwoliło na prowadzenie
badań metodą, która sprzyjała osiągnięciu wielu oryginalnych ustaleń, większej
i mniejszej rangi.
Do ważniejszych należało to, że w dziejach najnowszych
Polski zaobserwować można pewne długofalowe trendy cywilizacyjne, w obliczu
których na plan dalszy schodzi waga przełomów roku 1926, 1944, 1949, 1956
i 1989. Na przykład, dość czytelna jest analogia pomiędzy brakiem konsekwencji
rzadu polskiego w zwalczaniu inflacji w latach 1918-1926, wynikłym z tego,
że inflacja stanowiła tygiel, w którym społeczeństwo polskie, siłą rzeczy
w przyspieszony sposób wytracało swe dotychczasowe cechy i z historycznym
opóźnieniem nabywało funkcjonalne ekonomicznie cechy społeczeństwa wielkokapitalistycznego,
a poczynaniami ekipy Gierka, która w formule technokratycznej, jedynie
możliwej formule polityki społeczno-gospodarczej intencjonalnie nadal realnie
socjalistycznej, zainicjowała przejście od mechanizmów prosto przymuszających
do rynkowych mechanizmów kształtowania wysiłku akumulacyjnego każdego obywatela
i w charakterze przesłanki wymuszajacej przyszłe powstanie takich mechanizmów
stymulowała procesy inflacyjne. Podobnie, dzisiejsza prywatyzacja, jako
odzwierciedlenie słabości sektora państwowego, miała w II Rzeczpospolitej
swój odpowiednik w tendencjach etatystycznych, odzwierciedlających słabości
polskiego kapitału prywatnego niezdolnego do skupienia środków na podjęcie
szeregu koniecznych wielkich przedsięwzięć. W sensie ogólniejszym, poczynaniom
takich praktyków, jak Stefan Starzyński, towarzyszyły tutaj poczynania
takich teoretyków, jak Jan Stachniuk, czy zwłaszcza Adam Skwarczyński.
Spod pióra Jana Stachniuka wyszła książka: Państwo a gospodarstwo. Geneza
etatyzmu w Polsce. Warszawa, Księgarnia F. Hoesicka, 1939; plonem "spotkań
zamkowych" organizowanych pod kierunkiem Adama Skwarczyńskiego była książka:
Pod znakiem odpowiedzialności i pracy. Warszawa, Wydawnictwo Droga, 1933.
"Propedeutyka zarządzania holistycznego",
wrzesień 1991 - styczeń 1992. Badanie zasadzało się na następujących założeniach.
Zarządzanie ma charakter holistyczny. Jednak ze względów dydaktycznych
uprawiane jest za pośrednictwem wielu bardzo różnych przedmiotów i dyscyplin.
Problem badawczy sprowadzał się zatem do udzielenia odpowiedzi na hipotetyczne
pytanie: Czy istniejące podręczniki wprowadzające do zarządzania są rzeczywiście
propedeutykami zarządzania holistycznego? Przyjętą metodą badawczą była
analiza zwłaszcza kilku renomowanych podręczników amerykańskich. Wynikiem
badania było ustalenie, że trudno (o ile w ogóle) o dostęp do propedeutyki
zarządzania holistycznego. Istniejące podręczniki wprowadzajace daleko
odbiegają od ideału, kształtując u czytelników złudne wyobrażenia na temat
wycinkowości zarządzania, kształtowanej zazwyczaj na miarę dyscyplinowego
osadzenia specjalistycznego poszczególnych autorów tych podręczników.
"Dynamika nauki o zarządzaniu", grudzień
1991 - kwiecień 1992. Problematyka badawcza związana była tutaj z chęcią
uchwycenia wszystkich ważniejszych uwarunkowań rozwoju praktyki zarządzania
i odpowiadającej jej refleksji teoretycznej. Metodą badawczą były rozległe
studia literaturowe, tak w sensie dokumentacyjnym, jak i komentatorskim.
Z przeprowadzonych badań wyłonił się fragmentami dość oryginalny obraz
praktyki zarządzania, odbiegający od wielu dotychczasowych ujęć. Przyczyną
sprawczą pomyślnego rozwoju zarządzania jest organizowanie zbiorowego wysiłku
ludzi dla wytwarzania dóbr zaspokajających potrzeby społeczne określonego
etapu rozwoju społeczeństwa. Organizatorzy tego wysiłku przenoszą sprawowanie
swojego bezpośredniego władztwa gospodarczego na coraz wyższe i bardziej
rozległe szczeble rządzenia, to jest, do tego momentu, jedynie pośredniego
oddziaływania na warunki gospodarowania. W związku z tym granice organizacji
coraz bardziej przenoszą się ku społecznościom (ze swej istoty będących
tylko w części efektem mniej lub bardziej uświadomionych działań i zaniechań
ich członków). Oddziaływanie różnorodnych sił politycznych, napędzanych
również innymi przyczynami sprawczymi, powoduje, że proces ten pełen jest
zarówno przyspieszeń, jak i zahamowań oraz odwrotów. Inercyjna w dużej
mierze nauka o zarządzaniu powoduje, że w niektórych uwarunkowaniach czasowo-przestrzennych,
rozwiniętym gwałtownie zarządzaniem zmuszone są zajmować się inne dyscypliny
naukowe, a w innych uwarunkowaniach, rozbudowana nauka o zarządzaniu zajmuje
się nie tylko organizacjami wytwórczymi ludzi wyposażonych w techniczne
środki działania, ale również samymi organizacjami ludzkimi, bądź samymi
technicznymi środkami działania.
"Szkoły naukowe zarządzania", grudzień 1991
- kwiecień 1992. U podstaw niniejszego badaania leżało założenie o zajmowaniu
się zarządzaniem przez wiele bardzo różnorodnych szkół naukowych, osadzonych
w tradycyjnych dyscyplinach nauki. Problemem do rozwiązania było natomiast
pytanie o to, dlaczego w różnych okresach i miejscach jedne z tych szkół
znaczą wiecej, a inne mniej, i skąd się biorą głębokie niejednokrotnie
antagonizmy między tymi szkołami. Nie zadowalała odpowiedź sprowadzająca
to wszystko do zróżnicowanych kompetencji przedstawicieli tych szkół naukowych
i dzielących je interesów oraz przejawianego zaangażowania w obronie swojego
stanu posiadania. Analiza reprezentatywnych osiągnięć badawczych tych szkół
(szkoły ekonomicznej, szkoły technicznej, szkoły prawno-politologicznej,
szkoły psychologiczno-socjologicznej i szkoły informatyczno-cybernetycznej)
dowiodła, że u źródła obserwowanego stanu rzeczy leży przede wszystkim
zmienność badanego przez nie fragmentu rzeczywistości (postępujące rozszerzanie
przy okresowych zawężeniach) oraz postępujący dynamicznie rozwój metod
i technik badawczych zwiększajacy (okresowo, bądź nawet definitywnie) szanse
jednych szkół, a zmniejszający szanse szkół pozostałych, zależnie od ich
powiązań międzydyscyplinowych w nauce.
"Inżynieria decyzji", maj 1992 - kwiecień
1993. Ponieważ wielu badaczy skłonnych jest traktować podejmowanie decyzji
kierowniczych jako istotę zarządzania, czy wręcz jako synonim zarządzania,
analizę bogatej literatury decyzyjnej, pod roboczym szyldem "Inżynieria
decyzji", można było potraktować jako jeszcze jedną obiecującą metodę określenia
tożsamości inżynierii zarządzania. Najogólniej, w rozważaniach o decyzji
można zaobserwować dzisiaj dwa przeciwstawne procesy: proces rozszerzania,
tj. przesłanki interdyscyplinarności, oraz proces zawężania, tj. przesłanki
inżynierskiej specyfiki. Paradoks polega na tym, że przy całej swojej przeciwstawności,
procesy te stanowią konieczną nierozłączną całość, podobnie, jak całość
taką stanowią normatywna i opisowa teoria decyzji, nauki stosowane i nauki
podstawowe. Na dodatek, procesy te w odniesieniu do siebie przebiegają
z różnym natężeniem, i tylko względy dydaktyczne usprawiedliwiają ujęcie
ich w poniższy, uproszczony model.
Proces zawężania, czyli kształtowanie inżynierskiej
specyfiki, sprowadza się do wyodrębniania części aplikacyjnej takich nauk,
jak psychologia, ekonomia, socjologia, prawo i administracja, politologia
i zarządzanie, na gruncie których prowadzi się działalność innowacyjną
m.in. w odniesieniu do decyzji, i którą, zależnie od konkretnej dyscypliny,
zwykło się określać inżynierią ekonomiczną, inżynierią społeczną, itd.,
od części podstawowej, na gruncie której dokonuje się odkryć naukowych.
Procesowi temu sprzyja fakt, że w związku z coraz większym nasycaniem Natury
artefaktami, wzrasta historycznie uteoretycznienie samych nauk praktycznych;
obiektem badań nauk stosowanych, wypełniających już jednak w tym momencie
rolę nauk podstawowych, staje się dociekanie istoty funkcjonowania artefaktów
włączonych do rzeczywistego środowiska przyrodniczego i społecznego.
Z kolei, u źródeł procesu rozszerzania, czyli kształtowania
interdyscyplinarności, leży konstatacja, że zamknięte w sobie nauki decyzyjne
przeradzają się w czystą matematykę stosowaną, prowadzącą, zdaniem Marshalla
McLuhana, do tego, że wykształceni na ich gruncie decydenci nigdy nie popełniają
najmniejszego błędu w swym marszu ku wielkiej ułudzie. Dotyczy to zwłaszcza
przeradzania się normatywnej teorii decyzji w natrętną moralistykę, na
miejsce zastanawiania się nad tym, jakie są głębokie przyczyny tego, że
decydenci nie podchwytują proponowanych im modeli decyzyjnych. To tak,
jakby ergonomia, zamiast dostosowywać urządzenia techniczne do możliwości
realnie istniejącego operatora, ubolewała nad tym, że nie chce on wykonywać
coraz lepiej zaprojektowanych czynności na niedopasowanych do niego urządzeniach.
Ale udzielenie odpowiedzi na pytanie, jakie organizacyjne działania należy
podjąć, by zminimalizować wpływ ograniczeń, cechujących realnych decydentów,
na jakość podejmowanych decyzji, wymaga właśnie sięgnięcia daleko poza
matematykę stosowaną i informatykę. Podobnie jak różne nauki techniczne,
by nie tracić kontaktu z rzeczywistością, szukają na tym tle wsparcia w
różnych naukach przyrodniczych tak inżynieria decyzji swojej wiedzy o złożonościach
uwarunkowań społecznych, w których osadza swoje decyzyjne artefakty, szukać
musi nawet w historii i antropologii. O wielkości i pilności tego zapotrzebowania
świadczy postulat powołania preskryptywnej teorii decyzji, obok dwóch tradycyjnie
uznanych teorii decyzji: deskryptywnej i normatywnej.
"Systemy eksperckie wspomagania decyzji kierowniczych",
maj 1993 - marzec 1994. Badanie podjęte zostało jako kolejne badanie w
cyklu poszukiwania "inżynierskości" zarządzania. Hipotezą, która legła
u jego podstaw było ustalenie zawarte w opracowaniu "Szkoły naukowe zarządzania"
- postępujący dynamicznie rozwój metod i teechnik określa w pewnym sensie
zmienność zarządzania i promuje określone dyscypliny do jego badania. Określoną
rolę odegrało również założenie towarzyszące sporządzaniu opracowania "Inżynieria
decyzji" - podejmowanie decyzji kierowniczych stanowi istotę wszelkiej
działalności zarządczej. W efekcie, obiektem konkretnego badania stał się
ten czwarty etap automatyzacji pracy umysłowej, od inżynierii obliczeń
do inżynierii wiedzy, gdzie podług określenia Z. Bubnickiego, komputer
występuje jako ekspert, tj. środek do rozwiązywania problemów z reprezentacją
wiedzy i rozumowaniem.
Widać wyraźnie, że dla przyszłego pomyślnego rozwoju
inżynierii zarządzania na tym odcinku, roztrzygajace znaczenie ma właściwy
podział zadań, jaki tu będzie miał miejsce pomiędzy informatyką stosowaną,
jako działem informatyki, a informatyczną infrastrukturą zarządzania, jako
działem zarządzania. Gdy chodzi o informatyczną infrastrukturę zarządzania,
to funkcjonują wobec niej dwa skrajne ujęcia. Pierwsze polega na oczekiwaniu,
że absolwenci inżynierii zarządzania po zaliczeniu godzin przedmiotów składających
się na informatyczną infrastrukturę zarządzania wykonają pracę, jaką absolwenci
informatyki wykonują po zaliczeniu całości swoich specjalistycznych studiów.
W ujęciu tym informatyczna infrastruktura zarządzania urasta do rangi informatyki
gospodarczej, jako działu zarządzania, zajmującej sie nie tylko zagadnieniami
użytkowania systemów informatycznych zarządzania, ale również ich rozwijaniem.
Drugie funkcjonuje pod hasłem "A chacun son métier", rzuconym ongi na łamach
miesięcznika "L'Informatique Professionnelle. Investigation, Analyse, Conseil"
dla podbudowania przeciwwskazań do przekształcania kadry kierowniczej w
informatyków. Studenci zarządzania mieliby jedynie opanowywać posługiwanie
się coraz powszechniejszymi standardowymi gotowymi pakietami oprogramowania.
Z przeprowadzonych badań wynika, że skoro na przykład
informatycy specjalności: Sztuczna Inteligencja i Inżynieria Wiedzy, kształceni
są dla rozwijania oprogramowania złożonych zachowań poznawczych i społecznych
(w założeniu: przy pełnej znajomości tej złożoności), to najbardziej korzystnym
rozwiązaniem jest zaryzykowanie podobnego przedsięwzięcia po drugiej stronie,
to znaczy - kształcenia kierowników specjalności: Informatyczna Infrastruktura
Zarządzania, dla rozwijania oprogramowania złożonych procesów zarządzania
holistycznego (w założeniu: przy pełnej znajomości zasad oprogramowania).
Bowiem tylko z porównania ułomności oprogramowania tworzonego przez jedną
i drugą grupę mogą zrodzić się wnioski sprzyjające doskonaleniu tej działalności.
"Marketing Inżynierski", kwiecień - maj 1994.
Koncepcja tego badania zrodziła się z czysto praktycznej, bieżącej potrzeby
uruchomienia w Instytucie Inżynierii Zarządzania Wydziału Budowy Maszyn
Politechniki Poznańskiej specjalności: Marketing Przemysłowy. Celem było
uwypuklenie w ogólnie rozumianym marketingu tych aspektów, których techniczny
charakter preferuje zaangażowanie się w nie studenta studiów technicznych.
Równocześnie chodziło o uczulenie się na najbardziej istotne, pozatechniczne
aspekty, które mogłyby, a nie powinny ujść uwadze.
Gdy chodzi o aspekty techniczne, to tak, jak w przypadku
relacji zarządzanie - inżynieria zarządzania, najdobitniej ujęte są one
w podtytule czasopisma "IEEE Transactions on Engineering Management. The
International Research Journal on Management in Engineering and Technology",
tak w przypadku relacji marketing - marketing inżynierski, najdobitniej
ujęte są one w podtytule czasopisma "Industrial Marketing Management. The
International Journal of Marketing for Industrial and High-Tech Firms".
Niezależnie od tego, gdyby założyć, że na każdą specjalność marketingową
złożyć by się mogły następujace przedmioty: zarządzanie marketingowe, badania
marketingowe, marketingowa polityka produktu i usługi, logistyka marketingowa,
promocja, systemy ekspertowe marketingu, to widać, że w specjalności: Marketing
Przemysłowy, punkt ciężkości spoczywa na dwóch przedmiotach: marketingowa
polityka produktu i usługi oraz logistyka marketingowa. Aczkolwiek nie
sposób przy okazji nie dostrzec, że zarówno w fazie projektowania i przygotowania
produkcji, jak i w fazie samej produkcji (fazy typowo techniczne), w przeciwieństwie
zwłaszcza do fazy sprzedaży i dystrybucji, gdzie sprzedaż ma charakter
typowo ekonomiczny, znacznie większe znaczenie od nacisku uwarunkowań marketingowych
klienta, ma nacisk takich choćby, nie docierających do świadomości przeciętnego
klienta, uwarunkowań, jak obecne charakterystyki materiałów i urządzeń.
Gdy chodzi zaś o aspekty pozatechniczne, to na czoło
z pewnością wybija się problem rynku. To tutaj właśnie, najlepszy absolwent
specjalności: Marketing Przemysłowy, będzie miał szanse na to (wracając
do sformułowania użytego w opracowaniu "Inżynieria decyzji"), by nie popełnić
nigdy njmniejszego błędu w swym marszu ku wielkiej ułudzie. Wynika to zwłaszcza
z charakteru dzisiejszego nabywcy dóbr inwestycyjnych i ciążących na nim
ograniczeń jego swobody wyboru, czemu wybitnie sprzyja krzewione przez
niektóre ośrodki opiniotwórcze zamazywanie obrazu rzeczywistych ośrodków
decyzyjnych we współczesnym świecie i narosłej od czasów wolnej konkurencji,
złożoności mechanizmów gospodarowania.