Moja szkoła
 
    Chodzę do Szkoły Podstawowej nr 37 im. Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego w Poznaniu. Znajduje się ona na moim osiedlu mieszkaniowym. Jest to długi budynek o 3 kondygnacjach. Posiada 2 sale gimnastyczne (wielką i małą) oraz siłownię. Dotychczas najwięcej czasu spędziłem na wielkiej sali gimnastycznej. Wychowanie fizyczne to jeden z najbardziej lubianych przeze mnie przedmiotów. Na lekcjach wychowania fizycznego najbardziej lubię dowolne zabawy, ponieważ wówczas razem z kolegami możemy pograć w piłkę nożną. Obecnie kończę nauczanie podstawowe, które oprócz WF obejmuje następujące przedmioty: język polski, matematykę, środowisko, muzykę, plastykę, zajęcia praktyczno-techniczne i religię. Drugim moim ulubionym przedmiotem jest środowisko.
    Nasza wychowawczyni to pani mgr Beata Gutaj, która prowadzi wszystkie przedmioty z wyjątkiem matematyki. Bardzo lubię naszą wychowawczynię, ponieważ jest miła i ciekawie prowadzi lekcje, urozmaicając je zabawami dydaktycznymi oraz ciekawostkami historycznymi, przyrodniczymi i geograficznymi. Poza tym organizuje nam od czasu do czasu pozalekcyjne przyjemności, jak np. wycieczki i baliki.
    Patronem mojej szkoły jest K.I. Gałczyński. Jest to znany polski poeta. Spośród poznanych dotychczas przeze mnie jego dzieł najbardziej podoba mi się wiersz pt. "Sen psa".

Na polu kalafiory,
na całe życie dość.
Kalafior każdy spory
i w każdym rośnie kość.
Więc podjem znakomicie
aż po żołądka kres,
o, piękne, piękne życie,
o, piękny jestem pies!

Przechodzę do alkowy,
w alkowie stoi stół,
ma czworo nóg - wołowych,
wędzonych w dymie z ziół.
Pożeram wszystkie nogi,
zostaje tylko blat,
o, mój żywocie błogi,
o, piękny, piękny świat!

Po łączce chodzą krówki,
słownie: sześćdziesiąt sześć.
Podchodzę: to parówki,
gorące, tylko jeść!
Parówki autentyczne,
kilometrowy zwój,
o, chwile niebotyczne,
o, piękny świecie mój!

Na wzgórku stoi lasek,
a w lasku pachnie wrzos,
ten lasek też z kiełbasek
i widzę: wrzos to sos.
Więc cały lasek wcinam,
rozlewam wrzos do waz,
och, cudna to godzina,
och, niesłychany czas!

Już jesień jest niestety,
deszcz chlupie chlup-chlup-chlup,
spadają z drzew kotlety,
a wszystkie do mych stóp.
Tłuszcz pryska mi na rzęsy,
sztukamięs pędzi wiatr.
Wieprzowy wschodzi księżyc,
zbaraniał cały świat.
 

    W mojej szkole odbywają się okolicznościowe uroczystości, np. Dzień patrona, uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego, jego zakończenie, powitanie wiosny, teatrzyki zimowe. Nieraz uczestniczyłem w takich imprezach, deklamując różne wiersze. Wówczas ujawnia się moja "żyłka aktorska", jak twierdzi moja wychowawczyni.

 

This page hosted by  Get your own Free Home Page
1