9. kolejka I ligi sezonu 1999/2000
Data | Godz. | Gospodarze | Wynik końcowy | Goście |
19 IX 1999 |
16.30 | WIDZEW ŁÓDŹ | 1:1 | ODRA WODZISŁAW |
Polonia Warszawa 1-0 ŁKS Ptak
Ruch Chorzów 1-1 Wisła Kraków
Ruch Radzionków 1-1 Legia Warszawa
Petro Płock 2-1 Lech Poznań
Stomil Olsztyn 1-0 Górnik Zabrze
Pogoń Szczecin 1-0 Zagłębie Lubin
Groclin Dyskobolia 1-1 Amica Wronki
Statystyka meczu
Zdobywcy bramek
Gole | Min. | Strzelcy | Drużyna | Asysta |
1:0 | 9' | Sosin | Odra | |
1:1 | 80' | Gęsior | Widzew | Michalski |
Kartki
Dla Gospodarzy | Dla Gości |
Wichniarek (2) | Kucz |
Terlecki (3) | Adamczyk |
Szymkowiak (1) | Sosin |
Woś |
Widzów | 3 000 |
Sędzia | Zygmunt Ziober (Przemyśl) |
Doping | PROTEST KIBICÓW |
Skład Widzewa: Matuszek - Szymkowiak, Michalski, Bogusz - Zając (84' Hinc), Gęsior, Terlecki, Kaczmarczyk (69' Pawlak), Kiełbowicz - Citko, Wichniarek
Skład przeciwnika: Tomala - Staniek, Jegor, Adamczyk - Sibik, Pluta (73' Matyja), Kolisz (60' Bałuszyński), Woś (85' Kampka), Malinowski - Kucz, Sosin
PIŁKARZ MECZU: NIKT
Wymęczony remis
Piłkarze Widzewa mogli się czuć nieco zmęczeni, psychicznie i fizycznie, zarówno czwartkowym meczem pucharowym ze Skonto, jak i długą podróżą autokarem z Rygi do Łodzi. Ale to tylko częściowo tłumaczy ich słabą postawę w pojedynku z nie najwyżej notowaną Odrą Wodzisław. Drużyna, mając w swym składzie renomowanych graczy z uznanymi nazwiskami, nie powinna pozwolić sobie na to, aby schodzić poniżej przyzwoitego, jak na polską ekstraklasę, poziomu.
Tymczasem przykro było patrzeć na nieporadność gospodarzy, szczególnie w pierwszej odsłonie spotkania. W tym okresie widzewiacy mieli sprzymierzeńca w dość silnie dmiącym wietrze, ale nie potrafili tego daru natury wykorzystać. Wiatr, o dziwo, przeszkadzał im w przeprowadzaniu składnych i szybkich akcji ofensywnych. Stroną dyktującą warunki gry byli, ku zaskoczeniu widzów, piłkarze z Wodzisławia. I oni też w 9 min., po dobrym wejściu Jana Wosia, który odegrał piłkę do Łukasza Sosina zdobyli prowadzenie. Marek Matuszek był bezradny, ponieważ ostał się sam na sam z Sosinem, który nie dał mu najmniejszych szans na skuteczną interwencję.
W 18 min. po zagapieniu się Tomasza Kiełbowicza i Macieja Terleckiego do piłki doszedł Paweł Sibik, ale, na szczęście, jego strzał poszybował nad poprzeczką. Z kolei w 40 min. piłka uderzona z dystansu przez Wosia przeszła tuż obok słupka.
W pierwszej części Widzew odpowiedział rywalom tylko dwoma groźnymi atakami za sprawą dokładnych podań Mirosława Szymkowiaka. W pierwszym przypadku spudłował, strzelając piłkę z woleja obok bramki, Marek Citko, a w drugim - Daniel Bogusz.
Po zmianie stron nastąpiła oczekwiana zmiana w ustawieniu Widzewa. Pozycję Radosława Michalskiego zajął na środku obrony Maciej Terlecki (tak należało grać od początku). Na tej roszadzie zyskała siła ofensywna drużyny Widzewa, chociaż nie umiała ona przez długi czas znaleźć skutecznego rozwiązania na rozmontowanie wzmocnionej obrony rywali. Po prostu łodzianie atakowali zbyt wolno i przejrzyście, co ułatwiało defensywie gości stopowanie ich ataków.
Tym niemniej w 52 min. bliski szczęścia był Marcin Zając, ale z bliskiej odległości posłał piłkę w trybuny. W 65 min. dobitkę Artura Wichniarka wybił tuż sprzed linii bramkowej Piotr Jegor. Do trzech razy sztuka - mówi ludowe porzekadło. Sprawdziło się ono w 80 min. Po dograniu piłki przez Radosława Michalskiego Dariusz Gęsior zdecydował się na oddanie strzału. Piłka odbiła się o plecy jednego z obrońców Odry i rykoszetem wpadła do siatki.
W końcowej fazie pojedynku oba zespoły podjęły kilka prób na przechylenie szali zwycięstwa na swą korzyść, ale bez powodzenia. I tak to Widzew uratował remis.
Na korzystniejszą postawę Widzewa w drugiej części meczu wpływ wywarła zapewne przeprowadzona w czasie przerwy rozmowa prezesa Andrzeja Pawelca z piłkarzami, który zaapelował do ich ambicji. Nie docenili tego kibice, którzy pożegnali schodzących z boiska piłkarzy gwizdami. Już wcześniej mieli do nich pretensje, bo przed rozpoczęciem meczu wywiesili dwa transparenty następującej treści: "Widzew to my, a nie wy gwiazdy!" oraz "Gwiazdy precz".
Express Ilustrowany
Po meczu powiedzieli: Orest Lenczyk, trener Widzewa: Szybko stracona bramka ustawiła przebieg spotkania. Byliśmy w gorszej sytuacji, musieliśmy bowiem stosować atak pozycyjny. Gra się nie układała, nie kleiła, było bardzo dużo błędów. Wynik remisowy, przy dużej chęci moich zawodników nieprzegrania tego spotkania, uważam za sprawiedliwy. Jest punkt, problemy pozostały. Mirosław Szymkowiak: Pierwszy raz na stadionie Widzewa czułem się bardzo dziwnie. Nikt nam nie kibicował, szkoda, ale taka jest kibiców wola i mają do tego prawo. Sławomir Gula: Po meczu wyjaśnialiśmy sobie w szatni z prezesem Pawelcem kilka spraw, bo nie tylko my jesteśmy odpowiedzialni za to, co się dzieje z drużyną. Musimy wszyscy się za to wziąć, bo sytuacja robi się naprawdę nieciekawa. Maciej Stolarczyk: Nie jestem jeszcze w pełni sił i dlatego nie mogę grać. Odra to niewygodny przeciwnik. Niefrasobliwie straciliśmy bramkę na początku meczu, później mieliśmy cały czas przewagę, ale udało nam się strzelić tylko jednego gola. Uważam, że kibice są potrzebni piłkarzom szczególnie w chwilach załamania formy, słabszej gry, szkoda że nasi fani teraz odwracają się od nas. Komentarz autora strony, Jakuba Karolczaka, do słów Macieja Stolarczyka: To nie jest tak, że odwracamy się od drużyny w chwilach kryzysowych. Chodzi o to, że poza kilkoma zawodnikami, gracze Widzewa nie wykazują jakiegokolwiek zaangażowania w meczach. A brak ambicji zawodników to coś, co kibiców doprowadza do wściekłości - zresztą trudno się nam, fanom, dziwić. Drużyna naszpikowana jest gwiazdami, reprezentantami Polski, którzy na boisku pokazują, że nie zależy im na grze. Wolę obejrzeć w Widzewie juniorów, którzy dadzą z siebie wszystko w walce o każdy centymetr boiska (tak jak robią to obecnie tylko Tomek Kiełbowicz i Maciej Terlecki) niż "wielkie gwiazdy" naszego futbolu, którym zależy tylko na pieniądzach. To dlatego na transparencie było napisane - "Gwiazdy precz", nie zaś "Zawodnicy precz". Kibice wybaczą każdą porażkę, jeśli tylko zawodnicy włożą w mecz trochę zdrowia i serca. Jeśli zawodnicy mają kibiców i klub za nic, to my takich graczy w Widzewie nie chcemy. Akcja z transparentami była przeprowadzona nie po to, by obrazić zawodników, ale po to, aby niektórzy "gwiazdorzy" wreszcie się obudzili. |