I runda Pucharu UEFA w sezonie 1999/2000 - mecz 1 z 2

Data Godz. Gospodarze Wynik końcowy Goście
16 IX
1999
- SKONTO RYGA 1:0 WIDZEW ŁÓDŹ

Lech Poznań 1-2 IFK Goeteborg
Anorthosis Famagusta 1-0 Legia Warszawa
Amica Wronki 2-0 Broendby Kopenhaga

Statystyka meczu

Zdobywcy bramek

Gole Min. Strzelcy Drużyna Asysta
1:0 31' Astafjevs Skonto  

Kartki

Dla Gospodarzy Dla Gości
  Citko (2)
Widzów brak danych
Sędzia Staber (Norwegia)
Doping brak danych

Skład Widzewa: Matuszek - Pawlak (27' Gula), Michalski, Bogusz - Terlecki, Szymkowiak, Gęsior, Citko, Kiełbowicz - Zając (84' Kaczmarczyk), Wichniarek (90' Hinc)

Skład przeciwnika: Kolinko - Laizans, Silgadze, Zemlinskis, Blagonadedżnis (88' Babiczew) - Bleidenis, Rehiaszwili, Astafjevs, Rubins - Miholaps, Chaladze (80' Menteaszwili)

PIŁKARZ MECZU: NIKT

Trzeba w Łodzi odrobić straty!!!

Piłkarze Widzew przegrali pierwszy mecz I rundy Pucharu UEFA ze Skonto. Trzeba znów w Łodzi odrabiać straty. Rewanż na stadionie przy al. Piłsudskiego odbędzie się 30 września.

W dość eksperymentalnym składzie rozpoczęli wczorajszy mecz piłkarze Widzewa. Trener Orest Lenczyk zdecydował, że na pozycji ostatniego obrońcy wystąpi Michalski, a w drugiej linii za napastnikami grać będzie Citko. Z prawej strony boiska grał Terlecki, a bardziej w środku Szymkowiak, który miał kryć najgroźniejszego gracza Skonto, Astafjvesa.

Pierwszy strzał w meczu oddał Gęsior. W 2 min. kopnął z 20 metrów, ale bramkarz Skonto złapał piłkę. Blisko zdobycia prowadzenia byli gospodarze w 9 min. Po dośrodkowaniu Miholaps strzelając zza pola karnego trafił piłką w słupek. Miał dobrą okazję Wichniarek w 12 min., ale niestety strzelił zbyt lekko i w środek bramki.

Miejscowi kibice aż wstali z miejsc, gdy w tej samej minucie w sytuacji sam na sam znalazł się Bleidenis. Pomocnik Skonto trafił jednak w boczną siatkę. Szkoda, że w 14 min. po podaniu Wichniarka Kiełbowicz nie dość dobrze przymierzył, gdyż strzelił ponad bramką.

Później gra się wyrównała i nie było sytuacji bramkowych. Ożywienie na boisko wprowadzały tylko sygnały przejeżdżających obok stadionu pociągów.

Szybko nastąpiła pierwsza zmiana w łódzkiej drużynie. Już w 28 min. Gula zastąpił Pawlaka, który nie mógł sobie poradzić z bólem pachwiny. Nowy zawodnik na placu spisał się od razu bardzo dobrze, zacentrował ostro na pole karne do Gęsiora, ale tego uprzedził Silagadze i wybił piłkę na róg. Przy tej akcji lekkiego urazu doznał Gula, ale na szczęście nie musiał opuścić boiska po kilkudziesięciu sekundach gry.

Wejście Guli sprawiło, że do obrony cofnięty został Szymkowiak, Terlecki przeszedł do środka pola, a Gula grał na prawej pomocy. To przemeblowanie łódzkiego składu miało złe skutki. W 31 minucie Bleidenis łatwo poradził sobie z Kiełbowiczem i dośrodkował z prawej strony wprost do Astafjevsa, który nie pilnowany przez obrońców z 10 metrów z powietrza pokonał Matuszka.

Po bramce znów gra straciła tempo. Dopiero w 43 min. lewą stroną popędził Rubins i dośrodkował na pole karne do Miholapsa, ten uderzył z pierwszej piłki, ale Matuszek obronił ten strzał. Widzew próbował zmienić niekorzystny rezultat do ostatniego gwizdka sędziego, ale obrońcy Rygi grali bardzo dobrze i nie pozwalali stworzyć łodzianom groźnych sytuacji.

Druga połowa zaczęła się od szybkich akcji z obu stron. Temperatura równie szybko spadała, ale nie był to powód dla którego piłkarze mocno rozpoczęli drugą część spotkania. W 50 min. widzewiacy wyprowadzali piłkę z własnego pola karnego. Na środku boiska Gęsior dobrze wypuścił do przodu Wichniarka i wydawało sie, że ten będzie sam na sam z bramkarzem gospodarzy. Łódzki napastnik zdecydował się na strzał lewą nogą, ale piłka przeleciała obok słupka.

Kolejne groźne akcje były już dziełem piłkarzy Skonto. Z lewej strony boiska dośrodkował Rubins, a piłka nie dotknięta przez nikogo przeleciała na drugą stronę boiska do Bleidenisa. Ten miał przed sobą tylko Matuszka. Na całe szczęście piłka po strzale zawodnika Skonto poszybowała nad poprzeczką. W minutę później znów było gorąco pod bramką Widzewa. Po prawej stronie wbiegł z piłką Chaladze. Wziął mocny zamach i silnie uderzył, ale w ostatniej chwili kartkołomnym wślizgiem piłkę zablokował Terlecki.

Do końca meczu żadnej z drużyn nie udało się zdobyć gola. Zasługa w tym głównie Matuszka, który wyszedł obronną ręką w sytuacji sam na sam z Bleidenisem.

Tym samym gospodarze wygrali dzięki bramce z 31 minuty, Widzew jednak nie był dużo gorszy i na pewno w rewanżowym meczu w Łodzi stać podopiecznych trenera Oresta Lenczyka na odrobienie strat. Wierzę w to, że Widzew wyeliminuje Skonto i awansuje do II rundy Pucharu UEFA.

Express Ilustrowany

Po meczu powiedzieli:

Orest Lenczyk, trener Widzewa: Mecz nie stał na najwyższym poziomie. Moi zawodnicy włożyli wiele sił, aby osiągnąć wynik najlepszy z najgorszych. Minimalna porażka daje szansę w drugim meczu. Jestem przekonany, że Widzew stać na rozegranie takiego spotkania, które pozwoli awansować do następnej rundy.


Strona główna

1