7. kolejka I ligi sezonu 1999/2000

Data Godz. Gospodarze Wynik końcowy Goście
29 VIII
1999
19.00 WIDZEW ŁÓDŹ 3:2 AMICA WRONKI

Pogoń Szczecin 0-0 ŁKS Ptak
Stomil/Halex Olsztyn 1-1 Wisła Kraków
Petro Płock 3-1 Legia Warszawa
Polonia Warszawa 0-2 Ruch Chorzów
Groclin Dyskobolia 0-2 Górnik Zabrze
Ruch Radzionków 1-0 Zagłębie Lubin
Odra Wodzisław 4-0 Lech Poznań

Statystyka meczu

Zdobywcy bramek

Gole Min. Strzelcy Drużyna Asysta
1:0 4'k Wichniarek Widzew Citko
2:0 53' Bogusz Widzew

Wichniarek

2:1 73' Dawidowski Amica  
2:2 82'k Dawidowski Amica  
3:2 88'k Wichniarek Widzew bez asysty

Kartki

Dla Gospodarzy Dla Gości
Hinc (1) Stróżyński
Citko (1) Bieniuk
Michalski (1) Dawidowski
  Pęczak
Widzów 3 000 (pojemność
ograniczona z powodu
remontu stadionu)
Sędzia Jacek Granat (Warszawa)
Doping brak danych

Skład Widzewa: Matuszek - Pawlak, Terlecki, Bogusz - Gula (65' Szymkowiak), Gęsior, Michalski (44' Dudek), Kaczmarczyk, Kiełbowicz - Citko (78' Hinc), Wichniarek

Skład przeciwnika: Stróżyński - Bosacki, Wódkiewicz, Siara, Kościelniak (73' Sobociński), Pęczak, Bieniuk, Jackiewicz, Dubiela (46' Dawidowski), Kryszałowicz, Koszakow (56' Kalu)

PIŁKARZ MECZU: Daniel Bogusz (1)

Dramatyczna wygrana

Widzew potrafi wprawiać swoich kibiców w skrajne nastroje. Jeszcze na 8 minut przed końcem meczu, gdy Amika ze stanu 0:2 doprowadziła do 2:2, kibice gotowi byli natychmiast wyjść ze stadionu. Za chwilę jednak, gdy Wichniarek wykorzystał karnego i zapewnił drużynie pierwsze w tym sezonie zwycięstwo, gotowi byli nosić swoich zawodników na rękach.

Najbardziej zadowolonym człowiekiem na stadionie był z pewnością prezes klubu Andrzej Pawelec. Jego drużyna wreszcie zwyciężyła w lidze po dramatycznym, widowiskowym meczu.

W drużynie Widzewa nie pojawił się Marcin Zając, który dostał wolne, na zawarcie związku małżeńskiego. Być może w Widzewie pojawi się nowy golkiper. Ma nim być trzeci obecnie bramkarz Lecha i były czołowy piłkarz Widzewa - Andrzej Woźniak.
Wróćmy do meczu. O pierwszej połowie można by było zapomnieć, gdyby nie bezsensowna akcja w polu karnym Kościelniaka. Pomocnik Amiki w niegroźnej sytuacji ściągnął za koszulkę Citkę. Arbiter bez wahania podyktował jedenastkę, którą pewnie wykorzystał Wichniarek.

Znacznie atrakcyjniejsza była druga połowa spotkania. Gdy po wzorowo przeprowadzonej kontrze Bogusz - Wichniarek - Bogusz łódzki obrońca strzelił drugą bramkę, wydawało się, że jest po meczu. Sytuacja zmieniła się radykalnie, gdy na trybunach stadionu pojawił się spóźniony menedżer klubu z Wronek, a zarazem trener reprezentacji młodzieżowej - Paweł Janas. Do roboty wziął się występujący w obu drużynach Janasa pomocnik Dawidowski. Zrobił to tak skutecznie, że strzelił dwa gole. Pierwszy po pięknej solowej akcji, a drugi z rzutu karnego.

Gdy zwycięstwo zaczęło się wymykać łodzianom z rąk, ruszyli oni do desperackiego ataku. Po kolejnej centrze ręką w polu karnym zagrał Siara i arbiter Granat podyktował mimo dramatycznych protestów gości (jak później pokazał to Canal+ mieli rację, bo piłkę zagrał ręką Bogusz) trzeciego w tym spotkaniu karnego. Znów na wysokości zadania stanął Wichniarek i łodzianie schodzili z placu gry z podniesionymi głowami.

Express Ilustrowany

Po meczu powiedzieli:

Daniel Bogusz: Cieszę się ze strzelonego gola i z dobrych ocen mojej gry. Cieszymy się z trzech punktów, bo naprawdę jest o nie teraz w lidze bardzo ciężko. Mieliśmy nóż na gardle, w pięciu meczach zdobyliśmy tylko 2 punkty. Nie mogliśmy już pozwolić sobie na stratę kolejnych. W ostatnich minutach meczu trwała zażarta walka, dwa razy skoczyłem do pojedynków główkowych i nawet nie mogę opisać co się podczas tych akcji działo. Wszystko odbywało się w ferworze walki i nic nie czułem. Sędzia podejmuje na boisku decyzje, podyktował rzut karny i chwała Arturowi Wichniarkowi, że w tak nerwowej końcówce potrafił go wykorzystać.

Dariusz Gęsior: Niestety nie zdążyłem dotknąć piłki przed graczem Amiki i zawadziłem jego nogę. Chyba niepotrzebnie starałem się wślizgiem wybić piłkę na naszym polu karnym. Całe szczęście, że wygraliśmy. Już przed meczem mówiliśmy sędziemu, że mamy takie same rękawki koszulek. Nie nakazał zmian strojów, więc trudno było mu stwierdzić, kto zagrał ręką.

Radosław Michalski: Mam nadzieję, że kontuzja nie jest groźna. Mam rozciętą nogę i założone szwy, ale myślę, że do meczu z Anglią rana zdąży się zagoić i będę mógł wystąpić w tym ważnym dla Polski spotkaniu.

Paweł Janas (trener reprezentacji młodzieżowej): Było to bardzo dobre spotkanie. Cieszę się z dobrej postawy moich zawodników. Trzeci mecz w Widzewie na pozycji ostatniego obrońcy dobrze zagrał Maciej Terlecki. Uważam, że swoje zadania wypełnił także Artur Wichniarek. Widziałem powtórkę w Canal+ i mogę powiedzieć, że to Daniel Bogusz zagrał piłkę ręką, a nie zawodnik Amiki. Była to po prostu pomyłka sędziego, za którą na pewno poniesie konsekwencje.

Grzegorz Lato, trener Widzewa: Mecz ułożył się po naszej myśli. Szybkie prowadzenie, potem podwyższenie na 2:0 i wydawało się, że nie będziemy mieć kłopotu z odniesieniem zwycięstwa. Jednak zamiast przytrzymać piłkę i spokojnie rozgrywać akcję, w dalszym ciągu atakowaliśmy. W efekcie nadzialiśmy się na kontry i straciliśmy gole. Jeszcze raz okazało się, że nie mamy siły na granie meczów z tak wielkim zaangażowaniem co trzy dni. Co do trzeciego rzutu karnego nie mogę się wypowiedzieć, ponieważ nie widziałem naprawdę, kto zagrał ręką.


Strona główna

1