5. kolejka I ligi sezonu 1999/2000

Data Godz. Gospodarze Wynik końcowy Goście
15 VIII
1999
19.07 WIDZEW ŁÓDŹ 1:1 GÓRNIK ZABRZE

Statystyka meczu

Zdobywcy bramek

Gole Min. Strzelcy Drużyna Asysta
1:0 32'g Pawlak Widzew Kiełbowicz
1:1 78' Gierczak Górnik  

Kartki

Dla Gospodarzy Dla Gości
Kaczmarczyk (1) Kaondera
  Probierz
  Gierczak
Widzów 4 000
Sędzia Zbigniew Urbańczyk (Kraków)
Doping brak danych

Skład Widzewa: Olszewski - Pawlak, Łapiński, Stolarczyk - Terlecki (62' Gula), Michalski, Gęsior, Kaczmarczyk (76' Hinc), Kiełbowicz - Citko (70' Zając), Wichniarek

Skład przeciwnika: Bledzewski - Kolasa, Lekki, Kosowski - Probierz, Dźwigała, Kompała, Bonk (90' Kocyba), Kaondera (68' S. Wróbel) - Gierczak, Rocki (57' Prasnal)

PIŁKARZ MECZU: Tomasz Kiełbowicz (1)

Widzew wciąż bez zwycięstwa

Początek meczu zaplanowano późno jak na polskie warunki, bo na g. 19. Sędzia Zbigniew Urbańczyk pierwszy raz gwizdnął siedem minut później, bo goście z opóźnieniem przyjechali na stadion. Podobno powodem byli pielgrzymi zmierzający do Częstochowy. Kolejnym zaskoczeniem był brak na koszulkach widzewiaków reklam Piasta. Za to wokół boiska pojawiły się plansze browaru EB.

Początek był wyrównany, a goście kilka razy zagrozili łódzkiej bramce. Z daleka strzelali Bonk, Kompała i Kosowski, lecz Olszewski pewnie łapał piłkę.

W 17 min. Kiełbowicz dośrodkował z rzutu wolnego, a Pawlak z siedmiu metrów główkował nad poprzeczką. Następnie królował chaos, a oba zespoły prześcigały się w niecelnych zagraniach. W 31 min. Kaczmarczyk dośrodkował z rzutu wolnego, a główkę Pawlaka z ogromnym trudem obronił Bledzewski. Po chwili z rogu wrzucał Kiełbowicz, a Pawlak udowodnił, że do trzech razy sztuka... Widzewski obrońca wyskoczył najwyżej i pięknym uderzeniem głową nie dał szans bramkarzowi (piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki).

W ostatnich minutach pierwszej połowy na boisku rozgorzała walka między Probierzem a widzewiakami. I była to walka wręcz, bo łodzianie rewanżowali się piłkarzowi Górnika za wcześniejszy brutalny faul na najlepszym do przerwy na boisku Kiełbowiczu.

Druga połowa rozpoczęła się od mocnego uderzenia zabrzan, a konkretnie Dźwigały, który w 50 min. trafił z wolnego w słupek. Następnie okazję miał Wichniarek, lecz główkował nad poprzeczką.

Później znów panował chaos, a gospodarze seryjnie marnowali okazje. W 64 min. znakomitą okazję miał Kompała, tyle tylko, że przy próbie przyjęcia piłki pomógł sobie ręką, a był na linii pola bramkowego. Gónik był w tym czasie groźniejszy, co chwila stwarzając okazje.

W 70 min. po dośrodkowaniu Wróbla i złym wybiciu Pawlaka Gierczak źle trafił w piłkę, a był dziesięć metrów od bramki.

Po łódzkiej drużynie widać było trudy środowego spotkania z Fiorentiną, a także stare grzechy, czyli brak szybkości. Kibice głośno zachęcali swoich ulubieńców do walki, ci jednak nie byli w stanie rzucić się do bardziej zmasowanych ataków.

Aż stało się. W 78 min. po akcji i mocnym wstrzeleniu piłki przez Wróbla i błędzie Hinca, Gierczak z bliska pokonał bezradnego Olszewskiego. Cztery minuty później straty mógł odrobić Zając, ale z dziesięciu metrów kopnął w boiskowy zegar.

Gazeta Wyborcza


Strona główna

1