II runda kwalifikacyjna do Ligi Mistrzów - mecz 2 z 2
Data | Godz. | Gospodarze | Wynik końcowy | Goście |
4 VIII 1999 |
20.15 | WIDZEW ŁÓDŹ | 4:1 po 90 min. 4:1 po dogrywce 3:2 w karnych |
LITEX ŁOWECZ |
w pucharze Intertoto:
Polonia Warszawa 1-1 FC Metz (awans FC Metz)
Statystyka meczu
Zdobywcy bramek
Gole | Min. | Strzelcy | Drużyna | Asysta |
1:0 | 14' | Gęsior | Widzew | Łapiński |
1:1 | 31' | Todorow | Litex | |
2:1 | 52' | Wichniarek | Widzew | Kiełbowicz |
3:1 | 60' | Wichniarek | Widzew | Michalski |
4:1 | 75' | Michalski | Widzew | Zając |
Gole | Strzelcy | Drużyna | |
RZUTY KARNE, 5 serii | |||
0:1 | GOL | Żivković | Litex |
0:1 | bramkarz Litexu broni | Michalski | Widzew |
0:1 | obok słupka | Kolev | Litex |
0:1 | w słupek | Wichniarek | Widzew |
0:2 | GOL | Kondev | Litex |
1:2 | GOL! | Gęsior | Widzew |
1:2 | nad poprzeczką | Zagorcić | Litex |
2:2 | GOL! | Stolarczyk | Widzew |
2:2 | obok słupka | Bushi | Litex |
3:2 | GOL! | Terlecki | Widzew |
3:2 dla Widzewa |
Kartki
Dla Gospodarzy | Dla Gości |
Bogusz (1) | Zagorcić |
Wichniarek (2) | Kolev |
Łapiński (2) | Bushi |
Pawlak (1) | Hadżi |
Olszewski (1) | Dimitrow |
97' Bogusz (1) | Kisziszew |
Widzów | 3 500 (ograniczona pojemność stadionu z powodu remontu) |
|||||||||
Sędzia | S. Bre (Francja) | |||||||||
Doping | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
Skład Widzewa: Olszewski - Bogusz, Łapiński, Stolarczyk, Pawlak (59' Zając) - Gęsior, Kaczmarczyk (84' Gula), Michalski, Kiełbowicz, Citko (57' Terlecki), Wichniarek
Skład przeciwnika: Vutov - Żelev, Zagorcić, Kolev, Dimitro (62' Kisziszew, 105' Kondev) - Żivković, Johnson, Jelenković, Bushai, Hadżi - Todorow (62' Motta), Bushi
PIŁKARZ MECZU: Artur Wichniarek (1) - nie wykorzystał rzutu karnego, ale bez jego dwóch bramek dogrywka i karne nie byłyby możliwe!
WIDZEW GRA DALEJ!!!
Widzew umie pokazać prawdziwy charakter. Potrafi rozgrywać dramatyczne, wspaniałe mecze, które pamięta się latami, które przechodzą do futbolowej legendy. Nasi odrobili straty z Łowecza, a potem rozstrzygnęli sprawę awansu w rzutach karnych. Teraz spotkają się w III rundzie eliminacji z włoską Fiorentiną. Niestety, nie będą mogli wystąpić za żółte i czerwone kartki: Łapiński, Bogusz i Wichniarek. Ale przecież Widzew potrafi sobie radzić z przeciwnościami piłkarskiego losu...
Wszystko zaczęło się po myśli Widzewa. Fachowcy twierdzili, że szanse na awans może zapewnić łodzianom bramka w pierwszych 15 minutach. I tak się stało. W 14 min. padł upragniony gol. Do przodu z odważnym atakiem ruszył ruszył Łapiński. Zagrał prostopadle do wychodzącego na czystą pozycję Gęsiora. Fatalny błąd popełnił Zagorcić, który nie zdołał przeciąć lotu piłki. W tej sytuacji pomocnik Widzewa znalazł się w sytuacji sam na sam i technicznym strzałem obok bramkarza Litexu skierował piłkę do siatki.
Niestety, Widzew nie potrafił tego wyjątkowo pomyślnego zrządzenia losu wykorzystać. Prawdą jest, że dwukrotnie bliski zdobycia gola był Gęsior. Raz jego strzał obronił Vutov, za drugim razem główka łodzianina była minimalnie niecelna.
Ale Bułgarzy nie okazali się wcale chłopcami do bicia, którzy przyjechali do Łodzi na pożarcie. Bronili się inteligentnie i umiejętnie kontratakowali. Po takich atakach strzał Johnsona poszybował nad poprzeczką. Uderzenie Bushiego w krótki róg sparował na korner Olszewski.
Do trzech razy sztuka. Kolejny atak przyniósł wyrównującą bramkę. Todorov manewrował między łódzkimi zawodnikami niczym alpejczyk między tyczkami. Nie potrafił go dogonić Bogusz, nie zdążył wrócić na swoją pozycję Łapiński i bułgarski zawodnik pewnym uderzeniem w długi róg bramki, obok interweniującego Olszewskiego doprowadził do wyrównania.
Z Widzewas uszło całe powietrze. Łodzianie nie potrafili już skonstruować składnego ataku. Gubili piłkę, podawali niedokładnie. Widać było, że Todorov odebrał im cały zapał do gry. Na przerwę łodzianie schodzili do szatni w minorowych nastrojach.
Druga połowa znów rozpoczęła się fantastycznie dla Widzewa. Dwa szybkie ataki w pierwszych 15 minutach przyniosły dwie bramki. Najpierw łodzianie wyprowadzili w 52 min. klasyczną kontrę. Michalski zagrał na lewe skrzydło do Kiełbowicza, ten po szarży zacentrował wzdłuż bramki. Zrobił to tak skutecznie, że Wichniarek nie miał kłopotów ze skierowaniem piłki do pustej bramki.
W 8 minut później padł trzeci gol dla Widzewa. Nasi znowu przeprowadzili akcję lewą stroną. Tym razem Michalski dokładnie zagrał do Wichniarka, a ten zachował się jak klasowy napastnik. W sytuacji sam na sam nie dał szans Vutovowi.
Widzew po zmianach dokonanych przez trenera Latę ruszył do decydującego ataku. W 75 minucie centrował Kiełbowicz, piłka odbiła się od nogi Zająca, dopadł do niej Michalski i strzałem w górny róg z 10 metrów nie dał szans bramkarzowi Litexu.
Ostatnie minuty pojedynku należały jednak do Bułgarów. Oni mieli trzy wyśmienite okazje do zdobycia gola. Wielkie brawa należą się Olszewskiemu za interwencję w 83 minucie, kiedy to wspaniały strzał Bushiego wybił robinsonadą nad poprzeczkę.
W dogrywce stratę ponieśli łodzianie. Bogusz nie mógł dogonić Motty, sfaulował Brazylijczyka i ujrzał drugą żółtą kartkę. Musiał opuścić boisko. Widzew grał w dziesiątkę od 97 minuty.
Bułgarzy mieli przewagę, ale zawsze na posterunku był Olszewski. W 110 min. łódzki bramkarz wygrał sytuację sam na sam z Bushim. O wszystkim zadecydowały jedenastki.
Express Ilustrowany
Po meczu powiedzieli: Grzegorz Lato, trener Widzewa: To wspaniała chwila, jaka nie jest dana do przeżycia każdemu trenerowi. Piłkarze dali z siebie wszystko. Pokazali, że potrafią grać i walczyć. Wielkie brawa należą się Olszewskiemu, który skutecznie bronił w kilku beznadziejnych wydawało się sytuacjach. Andrzej Pawelec, prezes Widzewa: Kryzys nie może trwać wiecznie. Mamy dobrą drużynę, którą na wiele stać. I to udowodniliśmy w dzisiejszym spotkaniu. Chłopcy mi zaimponowali, sercem do walki, ambicją, poświęceniem. Jestem z nich dumny. Sławomir Olszewski, bramkarz Widzewa: Wiedziałem, że ten mecz będzie przełomowy, że nie stracimy już tylu bramek co we wcześniejszych meczach. Nigdy nie można wątpić w widzewski charakter! Artur Wichniarek: Przed meczem Bułgarzy zachowywali się jak mistrzowie świata. Byli pewni swego. A my im sprawiliśmy niezłego psikusa. Teraz wracają do siebie ze spuszczonymi głowami. Aleksi Żelaskow, trener Litexu: To coś niesamowitego. Rzecz nieprawdopodobna. Byłem przekonany, że spokojnie wyeliminujemy Widzew. To dla mnie okropne przeżycie. Nie mogę dojść do siebie. Marek Citko: Szkoda czwartej bramki, którą straciliśmy w Bułgarii. Wtedy byłoby łatwiej awansować. Zostawiliśmy wiele zdrowia na boisku, ale ten trud został nagrodzony. Maciej Terlecki, strzelec decydującej jedenastki: Dzisiaj było inaczej niż z Amiką w Pucharze Polski, gdy nie strzeliłem decydującej jedenastki. Teraz byłem pewny, że strzelę. Przed meczem prosiłem Boga, żeby doprowadził do takiej sytuacji, że to ja zadecyduję o losach meczu. Spełniło się. Początkowo miałem opory przed strzelaniem karnego jako piąty zawodnik, ale trener Lato powiedział: strzelaj na moją odpowiedzialność. Zgodziłem się. Gdy Bułgar nie trafił, wiedziałem, że zadecyduję o losach spotkania i awansie. |