II runda kwalifikacyjna do Ligi Mistrzów - mecz 1 z 2
Data | Godz. | Gospodarze | Wynik końcowy | Goście |
28 VII 1999 |
17.30 | LITEX ŁOWECZ | 4:1 | WIDZEW ŁÓDŹ |
w pucharze Intertoto:
FC Metz 5-1 Polonia Warszawa
w meczu reprezentacji młodzieżowych:
Polska 1-3 Malta
Statystyka meczu
Zdobywcy bramek
Gole | Min. | Strzelcy | Drużyna | Asysta |
1:0 | 40' | Todorow | Litex | |
2:0 | 78' | Todorow | Litex | |
3:0 | 83'k | Żivković | Litex | |
3:1 | 89'k | Wichniarek | Widzew | Pawlak |
4:1 | 93' | Kondev | Litex |
Kartki
Dla Gospodarzy | Dla Gości |
Żivković | Michalski (1) |
Johnson | Wichniarek (1) |
Dimitrow | Łapiński (1) |
Citko (1) |
Widzów | 5 000 (mecz wyjazdowy - 20 widzewiaków) |
|||||||||
Sędzia | Bernd Haynemann (Niemcy) | |||||||||
Doping | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
Skład Widzewa: Olszewski - Pawlak, Łapiński, Bogusz, Stolarczyk - Gula (84' Terlecki), Gęsior, Michalski, Kiełbowicz - Citko (68' Zając), Wichniarek
Skład przeciwnika: Wutow - Petrov (62' Żivković), Kolew, Zagorić, Ibraimow (46' Rusew) - Dimitrow, Ibe Johnson, Jelenković, Hadżji (65' Kondev) - Bushi, Todorow
PIŁKARZ MECZU: BRAK
Wstyd
Niestety, po wielkim Widzewie, który potrafił wprawiać w osłupienie możnych piłkarskiej Europy, pozostało tylko wspomnienie. Po beznadziejnym kolejnym spotkaniu łodzianie przegrali z przeciętnym bułgarskim zespołem Litex Łowecz aż 4:1. Szansa awansu do kolejnej rundy kwalifikacji zmalała nieomal do zera. Pocieszmy się słynnym powiedzeniem trenera Kazimierza Górskiego, że "dopóki piłka w grze, wszystko może się zdarzyć".
Łodzianie nastawili się na uzyskanie bezbramkowego rezultatu. Rozpoczęli spotkanie od zmasowanej obrony własnej bramki i szukania okazji do zdobycia gola w szybkiej kontrze. Były to założenia teoretyczne. Łodzianie są w tak słabej formie, że wszelkie ich próby organizowania zaczepnej akcji kończyły się niecelnym podaniem i stratą piłki.
Bułgarzy byli szybsi, zwrotniejsi, lepiej znosili niemiłosierny upał panujący w Łoweczu (blisko 40 stopni Celsjusza). Oni też byli bliżsi zdobycia gola. W 6 min. w sytuacji sam na sam znalazł się szybki i groźny Todorow. Na szczęście jeszcze tym razem zdążył z interwencją Stolarczyk. Rzucił się on pod nogi rywala i wślizgiem wybił mu piłkę. W 16 minucie slalom z prawej strony wśród widzewiaków wykonał Hadżji. Na szczęście do jego centry wzdłuż bramki najszybciej doszedł Michalski i wybił piłkę na róg.
Potem swoje dwie wielkie minuty miał Bushi. W 23 min., choć był pilnowany przez łódzkiego obrońcę, zdołał oddać celny strzał po ziemi. Wspaniałym refleksem popsiał się Olszewski, który wybił piłkę na róg.
W 39 min. wreszcie na pierwszą składną kontrę zdobyli się łodzianie. Michalski zagrał na lewe skrzydło do Kiełbowicza, ten dokładnie zacentrował do Wichniarka. Łódzki napastnik mając przed sobą tylko bramkarza, z półobrotu posłał piłkę nad poprzeczką.
Niewykorzystane sytuacje się mszczą - mówi piłkarskie przysłowie. I tak niestety się stało. Atak Bułgarów przyniósł im gola. Nigeryjczyk Johnson z pierwszej piłki zagrał dokładnie do Todorowa. Ten manewr tak zaskoczył łódzką defensywę, że nasi piłkarze jak wmurowani patrzyli jedynie co się dzieje. Todorow spokojnie minął Olszewskiego i nie zważając na rozpaczliwie goniącego go Bogusza posłał piłkę do pustej bramki.
W rewanżu powinno być 1:1. Wichniarek zagrał do Citki, ten wymanewrował bramkarza i odegrał do Artura. Nasz zawodnik miał przed sobą całą bramkę i stojącego w niej bułgarskiego obrońcę. Niestety, uderzył fatalnie w krótki róg. Zamiast do siatki trafił w słupek.
Początek drugiej połowy należał do Widzewa. Łodzianie grali mądrzej. Potrafili przetrzymać piłkę, celnie dograć ją na skrzydło, zdobyć się na strzał. W 49 min. Gula podał do Citki, a ten pięknym, technicznym uderzeniem posłał piłkę... tuż obok słupka.
W 53 min. kolejny raz zawiódł Wichniarek. Po podaniu piłki przez Citkę, naciskany przez obrońców, posłał piłkę nad poprzeczką.
W 59 min. Widzew mógł mówić o prawdziwym pechu. Kiełbowicz rozegrał piłkę z Wichniarkiem, ten mocno zacentrował wzdłuż bramki. Michalski sprytnie uderzył piłkę głową w długi róg bramki Litexu. Niestety, piłka odbiła się od wewnętrznej strony słupka i wyszła w pole!
Ostatnie 20 minut to dramat naszej drużyny. Łodzianie opadli z sił i oddali całkowicie pole rywalowi. Fatalnie spisywała się defensywa, którą nie umiał właściwie kierować zmęczony wielogodzinną samochodową podróżą kapitan Łapiński. W 78 min. przy biernej postawie naszych graczy Johnson trafił piłką w słupek, a Olszewski był bezradny wobec dobitki Todorowa.
W 80 min. Bogusz sfaulował w polu karnym Bushiego, a pewnym egzekutorem jedenastki okazał się Żivković.
Łodzianie widząc co się dzieje rzucili się resztkami sił do desperackiego ataku. I przyniósł on efekt. W 88 min. szarżującego w polu karnym Pawlaka podciął Rusev. Z 11 metrów nie pomylił się tym razem Wichniarek. 1:3 - to nie był najgorszy wynik. Niestety, nasi nie potrafili go utrzymać do końca spotkania. Dosłownie w ostatnich sekundach meczu, w przedłużonym czasie gry (na zegarze była już 93 minuta!) stracili czwartego gola. Po rzucie rożnym i biernej postawie obroców, Kondev nie miał najmniejszych kłopotów z umieszczeniem piłki w siatce. Sędzia nie kazał już wznawiać gry od środka, tylko odgwizdał koniec spotkania. I bardzo dobrze, bo gdyby trwało jeszcze dłużej, łodzianie mogli stacić dalsze gole...
Express Ilustrowany
Po meczu powiedzieli: Grzegorz Lato, trener Widzewa: Nie jestem cudotwórcą, więc nie byłem w stanie zmienić oblicza drużyny przez cztery dni. Bałem się Bułgarii, bo tutaj wszystko można kupić. Nigdy nie oceniam sędziów, ale i dziennikarze z Polski widzieli co robił ten pan. Jeśli ten sam sędzia był miesiąc temu w Bułgarii i sędziował mecz Liteks - Lewski w lidze, a teraz prowadzi mecz pucharowy to nie jest dobrze. Sławomir Gula: Przyjmuję zakład, iż w Łodzi wygramy 3:0. Daniel Bogusz: Nawet nie dotknąłem Bushiego w polu karnym, a arbiter podyktował jedenastkę. Artur Wichniarek: To skandal, by nas można było kopać, a kiedy my zagraliśmy bardziej ostro, sędzia karał nas żółtymi kartkami! |
OPINIE KIBICÓW O MECZU:
Seba, kibic Widzewa Łódź:
Widzew zagrał zbyt defensywnie. Nie potrafił wykorzystać 100% okazji. Uważam, iż
tylko cud sprawi, że Widzew przejdzie dalej.
Darek Master, kibic Widzewa Łódź:
To jest tak jak kurwa jego mać zamiast trenować i przygotowywać się do sezonu myśli
się o "dziwkach , pieniądzach " i niewiadomo o czym jeszcze !!! Dopóki będą
rządzić piłkarze to nic z tego dobrego nie będzie !!! Lato z Dziubą lub Koniarkiem
powinni teraz tak dokopać "panom piłkarzom", że do końca swojego życia
będą pamiętać . Teraz zbliża się kolejne, "tradycyjne 4-1", tym razem z
WISŁĄ. Niech to szlag trafi. Co niektórzy panowie "piłkarze" zapomnieli ,że
grają w WIDZEWIE - przykładzie polskiego piłkarstwa klubowego (jeżeli chodzi o
rozgrywki klubowe). Teraz dają dowód ,że nie zasłużyli (nie dorośli) nawet do
Pucharu UEFA , a co dopiero LIGI MISTRZÓW! NIE TAK WYOBRAŻAŁEM SOBIE START W LIDZE
POLSKIEJ I EUROPEJSKICH PUCHARACH MOJEJ UKOCHANEJ DRUŻYNY!!! TERAZ PRZYSZEDŁ CZAS
ZAPŁATY ZA GŁUPOTĘ KILKU LUDZI..... SZKODA ! MIEJMY TYLKO NADZIEJĘ , BO GORZEJ BYĆ
NIE MOŻE!
Janusz Zalewski, kibic Widzewa Łódź: Blamaż!!! Szkoda słów. Panie Pawelec do końca roku proszę w imieniu swoim i kibiców nie wypłacić nikomu ani złotówki chyba, że w meczu z Wisłą oraz w środę z Litexem [tylko awans] stanie się cud, ale przy takiej postawie "jaśnie panów piłkarzy" należy marzenia odłożyć na inny czas, raczej bardzo daleki. Co do postawy Tomasza Łapińskiego to uważam, że "z niewolnika niema pracownika" tzn. trzeba się było z nim pożegnać ponieważ Widzew dla niego to już "przeżytek" - świadczą o tym wywiady prasowe. Obawiam się, że szczególnie w meczu z Wisłą będzie "najsłabszym piłkarzem na boisku". Natomiast nie mam żadnych pretensji do niego o to, że boi się latać samolotem ponieważ po takiej dramaturgii lotu w drodze powrotnej z Paragwaju sam bym chyba nie wsiadł więcej do samolotu.