1. kolejka I ligi sezonu 1999/2000

Data Godz. Gospodarze Wynik końcowy Goście
21 VII
1999
18.00 WIDZEW ŁÓDŹ 1:1 POLONIA WARSZAWA

Ruch Radzionków 0-1 Stomil Olsztyn
Legia Warszawa 0-0 ŁKS Ptak
Petro Płock 0-0 Ruch Chorzów
Zagłębie Lubin 2-1Lech Poznań
Odra Wodzisław 0-3 Wisła Kraków
Amica Wronki 3-2 Górnik Zabrze

Statystyka meczu

Zdobywcy bramek

Gole Min. Strzelcy Drużyna Asysta
1:0 34' Michalski Widzew Gęsior
1:1 87' Dąbrowski Polonia  

Kartki

Dla Gospodarzy Dla Gości
Stolarczyk (1) Kaliszan
  Szczęsny
  Moskal
  Boldt
Widzów 2 000
(z powodu remontu
jest obecnie to
maksymalna pojemność
stadionu Widzewa)
Sędzia Zbigniew Marczyk (Piła)
Doping 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

Skład Widzewa: Olszewski - Pawlak, Łapiński, Stolarczyk - Gula, Michalski, Gęsior, Kaczmarczyk (74' Terlecki), Kiełbowicz - Zając (74' Citko), Wichniarek

Skład przeciwnika: Szczęsny - Żvirgżdauskas, Pawlak, Boldt - Bartczak, Kaliszan (46' Dziewicki), Vencevicius (46' Mazurkiewicz), Bąk, Dąbrowski - Moskal (75' Wachowicz), Ekwueme

PIŁKARZ MECZU: Maciej Stolarczyk (1) - świetny mecz nowego zawodnika, który zagrał walecznie, odważnie i twardo w obronie, a także konstruował sporo akcji ofensywnych

Tylko remis...

Po przebiegu pierwszej połowy spotkania nikt nie postawiłby złamanego szeląga na to, że Polonia zdoła zremisować z Widzewem. W tym okresie stroną dyktującą warunki gry byli gospodarze, którzy opanowali środek pola i prawie bezustannie urozmaiconymi akcjami ofensywnymi atakowali przedpole warszawian.

Już w 6 min. łodzianie byli bliscy uzyskania prowadzenia. Po dokładnym dośrodkowaniu Macieja Stolarczyka piłkę na głowę przejął Marcin Zając, ale posłał ją nad poprzeczką. Z kolei w 12 min. piekielnie silnym strzałem z odległości ponad 25 metrów popisał się Dariusz Gęsior, ale miał pecha - piłka uderzyła w spojenie słupka z poprzeczką i wyszła w pole.

Gra była ostra, momentami zbyt ostra, w czym celowali piłkarze warszawscy, którzy w ciągu 16 min. ujrzeli aż 4 żółte kartki. Polonia dość głęboko cofnięta do obrony swego przedpola nie potrafiła przez długi czas wyprowadzić żadnej groźnej kontry na bramkę Widzewa. Tymczasem w 34 min. Dariusz Gęsior, wykonując rzut wolny posłał idealnie piłkę do nieobstawionego Radosława Michalskiego. Ten przyjął piłkę na piersi, a potem technicznym uderzeniem zmusił do kapitulacji Macieja Szczęsnego. Radość w obozie widzewiaków, jak i na trybunach była ogromna. Łodzianie w pełni na tę bramkę zasłużyli.

W 43 min. Polonia przeprowadziła jedną udaną akcję ofensywną, której organizatorem był czarnoskóry Ekwueme. W dogodnej pozycji do zdobycia gola znalazł się Tomasz Moskal, ale strzelił bardzo niecelnie. W minutę później Marcin Zając powinien był podwyższyć wynik na 2:0. Niestety, uderzył piłkę zbyt słabo i Maciej Szczęsny nie miał najmniejszych problemów z obroną.

W drugiej odsłonie w szeregach widzewiaków nastąpiła negatywna metamorfoza. Polonia nie mając już nic do stracenia zaczęła śmielej atakować bramkę rywala. Stało się to możliwe, ponieważ zaskakująco ospale i mało precyzyjnie zaczęła grać druga linia wicemistrzów Polski. Nie było już z jej strony dokładnych podań, w tej ilości co do przerwy. A formacja pomocnicza warszawian mając dużo, za dużo swobody w środku pola mogła forsować raz po raz na przedpole gospodarzy.

W 50 min. bliska uzyskania gola był obrońca Mateusz Bartczak, ale wypchnął piłkę na aut. Dopiero w 58 min. Widzew zdołał przeprowadzić bardziej składny atak. Artur Wichniarek dograł piłkę do Sławomira Guli, ale ten zwlekał z oddaniem strzału i piłka została zablokowana przez obronę gości. Odpowiedzią warszawian były niebezpieczne strzały oddane przez Arkadiusza Bąka (70 min.) i w 78 min. przez Przemysława Boldta, które to pewnie obronił Sławomir Olszewski.

Losy meczu powinien był przesądzić w 76 min. Artur Wichniarek, który w sytuacji jeden na jeden przegrał niestety pojedynek z Maciejem Szczęsnym. W 81 min. popisową akcję indywidualną przeprowadził Maciej Terlecki, dokładnie piłkę dośrodkował, ale nadbiegający Sławomir Gula oddał niecelny strzał głową.

Dramat Widzewa nastąpił w 87 min. meczu. Szarży na bramkę lewego pomocnika Polonii Jacka Dąbrowskiego nie zdołał powstrzymać Sławomir Gula. Polonista popisał się bardzo efektownym strzałem spoza linii pola karnego, po którym łódzki bramkarz nie miał nic do powiedzenia.

Już po upływie regulaminowego czasu gry szansy na przechylenie szali zwycięstwa na korzyść Widzewa nie wykorzystał Tomasz Kiełbowicz.

O ile za pierwszą część meczu piłkarzom Widzewa należą się słowa uznania, to za drugą tylko gorzkie słowa krytyki. Inna sprawa, że wyszło, jak szydło z worka, słabe przygotowanie do sezonu Artura Wichniarka i Marka Citki, a Marcin Zając tylko do przerwy wytrzymał trudy pojedynku. Dobrze do drużyny wprowadzili się Maciej Stolarczyk, Rafał Pawlak i Tomasz Kiełbowicz.

Express Ilustrowany

Po meczu powiedzieli:

Marek Dziuba, trener Widzewa: W pierwszej połowie dyktowaliśmy warunki gry. Po przerwie zespół oddał inicjatywę i to się zemściło. Szkoda nie wykorzystanych sytuacji. Mieliśmy ich kilka. Gdybyśmy choć jedną wykorzystali, pewnie trzy punkty zostałyby w Łodzi. Uczulałem zawodników, że Dąbrowski strzela bramki właśnie w ten sposób, ale niestety, moi zawodnicy nie wyciągnęli z tych uwag właściwych wniosków. Uważam, że nasi dzisiejsi debiutanci - Stolarczyk, Pawlak i Kiełbowicz potrafią grać jeszcze lepiej, podobnie jak cała nasza drużyna.

Maciej Stolarczyk, obrońca Widzewa: Ze swego debiutu w Widzewie jestem zadowolony. Byłbym jednak szczęśliwy, gdybym zagrał słabiej, ale nasza drużyna odniosłaby zwycięstwo. Niestety, w drugiej części meczu graliśmy słabiej. Uważam jednak, że w każdym następnym spotkaniu spisywać będziemy się znacznie korzystniej.

Tomasz Kiełbowicz, pomocnik Widzewa: Sytuacja z ostatniej minuty będzie mi się śniła po nocach. Gdybym uderzył wewnętrznym podbiciem, to zdobyłbym bramkę. Szkoda mi bardzo. Nie tak wyobrażaliśmy sobie ligową inaugrację. Wszyscy liczyliśmy na zwycięstwo, wręcz pragnęliśmy wygrać. Dąbrowskiemu wyszedł strzał życia i Polonia wyrównała. W przekroju całego meczu byliśmy drużyną lepszą, mieliśmy więcej stuprocentowych sytuacji. Gdyby trafił Darek Gęsior, byłby autorem gola sezonu. Chciałbym się związać z drużyną Widzewa na dłużej.

Andrzej Strejlau, znany trener klubowy i były selekcjoner reprezentacji Polski, obecnie komentator stacji Canal+: Polonia podjęła walkę po przerwie i to jej się opłaciło. Potencjał kadrowy Widzewa należy do jednych z najlepszych w Polsce. Można więc oczekiwać, że w każdym następnym meczu ligowym, jak do formy dojdą Artur Wichniarek i Marek Citko, łodzianie grać będą o wiele lepiej. W nich upatruję głównego konkurenta krakowskiej Wisły do tytułu mistrza Polski.

OPINIE KIBICÓW O MECZU:

Janusz Zalewski, kibic Widzewa Łódź: Cóż, wygląda na to, że Polonia znalazła sposób na drużynę Widzewa. Tym sposobem jest bardzo brutalna gra. Ten sposób gry szczególnie przeciwko Widzewowi preferuje p. Jerzy Engel. Pamiętam lata osiemdziesiąte kiedy p. Engel był trenerem Legii i po porażce swojej drużyny na stadionie Widzewa 3:1 zapowiedział, że dokąd będzie trenerem Legii Widzew nigdy nie wygra z Legią i słowa dotrzymał. Wówczas w brutalnej grze w drużynie p. Engela celował niejaki Witold Sikorski, obecnie ten sposób gry preferuje Arkadiusz Kaliszan. Co zaś się tyczy meczu inauguracyjnego uważam, że widzewskie gwiazdeczki bujają w obłokach zamiast solidnie przepracować okres przygotowawczy. To w rundzie jesiennej może się zemścić, obym się mylił. Zmianę trenera przyjąłem bardzo sceptycznie, mimo tego, że Grzegorz Lato był moim idolem w czasie czynnej kariery piłkarskiej, ale życzę oczywiście sukcesów w pracy trenerskiej w Widzewie. Pozdrawiam fanów Widzewa. 


Strona główna

1