4. kolejka I ligi sezonu 2000/2001

Data Godz. Gospodarze Wynik końcowy Goście
12 VIII
2000
18.00 WIDZEW ŁÓDŹ 0:0 LEGIA WARSZAWA

Statystyka meczu

Zdobywcy bramek
g - głową, w - bezpośrednio z rzutu wolnego,
k -
bezpośrednio z rzutu karnego, r - bezpośrednio z rzutu rożnego
Liczby w nawiasach obok nazwisk graczy Widzewa to oznaczenie,
ile goli lub ile asyst zdobył zawodnik w danych rozgrywkach.

Gole Min. Bramka Drużyna Asysta

Kartki

WIDZEW LEGIA
Bogusz (2) Zieliński
  Murawski
  Sokołowski
  Karwan
  83' Murawski
Widzów WIDZEW 11 000
LEGIA b.d.
Sędzia Robert Małek (Katowice)
Doping 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

Skład Widzewa: Ludwikowski - Bogusz, Urbaniak, Kryger (70. Stasiak), Stolarczyk - Pawlak, Kaczmarczyk, Szymkowiak, Michalczuk - Zając, Poskus (90. Morawski).

Skład przeciwnika: Robakiewicz - Murawski, Zieliński, Siadaczka - Giuliano (82. Czereszewski), Majewski, Piekarski, Mięciel, Wróblewski (79. Sokołowski) - Karwan Ż, Citko.

PIŁKARZ MECZU: Rafał Kaczmarczyk (1) - W spotkaniu z Legią pomocnik Widzewa był najbliższy zdobycia gola, ale po jego uderzeniu w 90. min piłka trafiła w poprzeczkę. Od początku sezonu jest w wysokiej formie. Znakomicie strzela, a przede wszystkim podaje. W sobotę często przerywał akcje rywali, co podkreślał trener Piotr Kuszłyk. W poprzednim sezonie spisywał się gorzej - także dlatego, że nie był zbyt lubiany przez prowadzącego wówczas Widzew Oresta Lenczyka. - Teraz czuję się mocniejszy psychicznie - mówi.

Pilnowanie remisu

W spotkaniu dwóch najbardziej utytułowanych drużyn ostatniej dekady zabrakło tylko goli. Nie brakowało emocji, a na poziom gry też nie można narzekać. Goście wyjeżdżali z Łodzi zadowoleni, mimo że znów nie udało im się wygrać. Ostatni raz Legia zdobyła w Łodzi komplet punktów 23 lata temu.

Ciekawostką sobotniego pojedynku było, że trenerzy obu zespołów formalnie są obcokrajowcami: Piotr Kuszłyk jest Ukraińcem, a Smuda, choć urodził się i wychował w Polsce, posługuje się niemieckim paszportem.

Wśród piłkarzy Widzewa nastroje były podzielone: Straciliśmy dwa punkty - twierdził Daniel Bogusz. Innego zdania był Rafał Kaczmarczyk: Legia to silna drużyna, dlatego w meczu z nią każda zdobycz cieszy.

Wiosną goniliśmy Polonię, więc musieliśmy grać o zwycięstwo i ryzykować. Teraz to nas gonią, dlatego możemy zagrać spokojniej - deklarował Smuda.

Pierwsza połowa była wyrównana, choć lepsze wrażenie sprawiali goście. Najbliżej zdobycia goli byli Mariusz Piekarski i Radosław Wróblewski. Pierwszy z nich silnie strzelił z 25 m, a piłka trafiła w słupek. Później pomocnik Legii jeszcze trzy razy strzelał zza pola karnego - bardzo niecelnie. Po tym pierwszym strzale trochę się "podpaliłem". Myślałem, że może być tylko lepiej. A było gorzej - mówił Piekarski.

Natomiast Wróblewski był tylko pięć metrów od bramki, ale w ostatniej chwili został zablokowany przez Bogusza.

Łodzianie próbowali grać długimi podaniami, wykorzystując szybkość Marcina Zająca i Roberta Poskusa. Obrońcy Legii radzili sobie z tymi akcjami. Do siatki gości mógł trafić Maciej Stolarczyk, kiedy w 27. min po zgraniu piłki przez Daniela Bogusza kopnął z pola karnego, ale wysoko nad poprzeczką.

W drugiej połowie lepszy był już Widzew. Już trzy minuty po wznowieniu gry Maciej Murawski sfaulował mijającego go Stolarczyka. Gola nie było, lecz obrońca Legii zobaczył żółtą kartkę. W 54. min Poskus trafił do siatki, ale sędzia odgwizdał pozycję spaloną Andrzeja Michalczuka. Łodzianie co chwila przeprowadzali groźne akcje, które jednak kończyły się przed polem karnym. Kilka razy obrońcy Legii musieli jednak ratować się faulami. Za takie właśnie zagranie żółtą kartkę zobaczył m.in. Jacek Zieliński, który przewrócił Poskusa. Uderzając z rzutu wolnego, Mirosław Szymkowiak trafił piłką w słupek.

W 83. min Murawski zamiast w piłkę trafił wślizgiem w nogi Stolarczyka. Dobrze prowadzący mecz Robert Małek bez wahania pokazał mu żółtą kartkę, a następnie czerwoną.

Liczyliśmy, że w ostatnich minutach uda nam się zepchnąć Widzew do defensywy i wreszcie coś strzelić. Szyki pokrzyżowała nam czerwona kartka Murawskiego - opowiadał Marek Citko, który kolejny raz był wygwizdywany przez łódzkich kibiców. Skoro nie pamiętają, co zrobiłem dla Widzewa, chcę zapomnieć, że kiedyś w nim grałem - skomentował napastnik Legii.

W ostatnich minutach gospodarze zaczęli jeszcze zacieklej atakować.W 90. min na strzał z 20 m zdecydował się Kaczmarczyk. Widziałem już piłkę w siatce - opowiadał łódzki pomocnik. Piłka odbiła się jednak od poprzeczki, a następnie spadła między nogi siedzącego Zbigniewa Robakiewicza, który z radości ją ucałował.

Na dziesięć strzałów piłka dziewięć razy odbija się od pleców bramkarza i wpada do bramki. A tu? Spadła Robakiewiczowi pod tyłek - żałował Szymkowiak.

Gazeta Wyborcza

Po meczu powiedzieli:

Franciszek Smuda, trener Legii, kiedyś trener Widzewa: Cieszę się z jednego punktu zdobytego na trudnym terenie. Obojętnie, jaki Widzew ma skład, trudno w Łodzi o sukces.

Andrzej Woźniak: Dobry mecz, ale widać było, że oba zespoły pilnowały remisu


Strona główna

1