25. kolejka I ligi sezonu 1999/2000 (mecz zaległy)

Data Godz. Gospodarze Wynik końcowy Goście
17 V
2000
17.15 WIDZEW ŁÓDŹ 4:3 PETRO PŁOCK

Statystyka meczu

Zdobywcy bramek
g - głową, w - bezpośrednio z rzutu wolnego,
k -
bezpośrednio z rzutu karnego, r - bezpośrednio z rzutu rożnego
Liczby w nawiasach obok nazwisk graczy Widzewa to oznaczenie,
ile goli lub ile asyst zdobył zawodnik w danych rozgrywkach.

Gole Min. Bramka Drużyna Asysta
1:0 41' Magiera (1) Widzew Poskus (1)
2:0 54' Kaczmarczyk (1) Widzew Gedgaudas (1)
2:1 61' Nosal Petro  
2:2 64'k Nosal Petro  
3:2 66' Gęsior (6) Widzew Gedgaudas (2)
3:3 67' Emaka Petro  
4:3 90' A. Steśko (1) Widzew bez asysty

Kartki

WIDZEW PETRO

 

Agafon

Widzów WIDZEW 2 500
PETRO 12
Sędzia Mirosław Ryszka (Warszawa)
Doping 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

Skład Widzewa: Olszewski - Pawlak, Bogusz, Magiera (46' Stasiak), Rutka - Szymkowiak, Kaczmarczyk (74' A. Steśko), Gęsior, Gedgaudas - Poskus, Zając

Skład przeciwnika: Szyszko - Sobolewski, Romuzga, Wojnecki - Wilk (46' Gevorian), Budka, Agafon, Emaka, Soczewka (42' Avaa), Majda (83' Pastuszka) - Nosal

PIŁKARZ MECZU: Andrius Gedgaudas (1)

Kabaret

Od kilku dni tzw. dobrze zorientowani twierdzili, że płocka drużyna wyjedzie z Łodzi co najmniej z jednym punktem. Przeciwnicy tej teorii przywoływali jako przykład niedawny pojedynek z Lechem w Poznaniu, gdzie mimo prób przekupstwa zagrali bardzo ambitnie i we wspaniałym stylu wygrali. Widać jednak, że przez półtora tygodnia słynny widzewski charakter gdzieś wyparował.

Pierwsza połowa była jeszcze w miarę normalna. Na rozgrzewce urazu doznał Gula. Zastąpił go Gedgaudas i był najlepszy na boisku.

W 11 min. znakomitą okazję miał Majda, który strzelał z pięciu metrów. Olszewski znakomicie jednak obronił. Pierwszy gol padł po akcji Szymkowiaka, wycofaniu piłki przez Poskusa i pięknym uderzeniu Magiery.

Jeśli można napisać, że w pierwszej połowie piłkarze Widzewa jeszcze grali w piłkę, to po przerwie zaczęli występ w kabarecie. Tyle tylko, że ich umiejętności aktorskie są mierne. W 54 min. Zając ograł Romuzgę, dośrodkował w pole karne do Poskusa, który tak długo składał się do strzału, że Gedgaudas odebrał mu piłkę. Zagrał do Kaczmarczyka, a ten z pięciu metrów musiał trafić do bramki.

Wkrótce jednak większość widzewiaków zapomniała, jak sie gra w piłkę. Jeszcze w 59 min. Olszewski wygrał pojedynek sam na sam z Gevorianem, a dobitkę wybił sprzed pustej bramki Bogusz. W 61 min. strzelał Agafon, a piłka trafiła w nogę Nosala, czym zupełnie zmyliła widzewskiego bramkarza. Remis był po faulu Gedgaudasa na Gevorianie i rzucie karnym wykorzystanym przez Nosala.

W 66 min. na rajd zdecydował się Gedgaudas, podał do Gęsiora, który kopnął czubkiem buta, a piłka wpadła do siatki. Na boisku zapanowała mała konsternacja. Na krótko, bo trzeci gol dla Petro był kuriozalny. Agafon podał na lewą strone do Avay, lecz na drodze lotu piłki znalazł się Pawlak. Ten jednak niespodziewanie podskoczył, piłka trafiła do Nigeryjczyka, który podał przed pole karne do swojego rodaka Emaki. Jego uderzenie było precyzyjne.

W 83 min. groźnie główkował Nosal, ale piłka odbiła się od słupka. W końcówce kibice gospodarzy zaczęli krzyczeć "Zróbcie to dla nas". Widać jednak zawodnicy nie bardzo chcieli grać, bo chwilami wręcz unikali gry.

Jedynymi, którym chciało się walczyć o zwycięstwo, byli Litwini. W 90 min. przed polem karnym piłkę miał Steśko, minął kilku rywali, a następnie precyzyjnie uderzył z 16 metrów. Piłka wpadła do siatki ku rozpaczy całej drużyny Petro i większości widzewiaków. Najbardziej załamany był Pawlak, który przez kilkanaście sekund leżał na boisku trzymając się za głowę.

Gazeta Wyborcza

Po meczu powiedzieli:

Jan Żurek, trener Widzewa: W meczach, które prowadziłem, Widzew strzelil bardzo dużo bramek, ale i wiele stracił (po 10 goli strzelonych i straconych - przypis). Cieszę się, że wygraliśmy, bo było bardzo ciężko. Mamy kłopoty z defensywą. Cieszy mnie postawa Gedgaudasa. Powtarzam mu, że jeśli nadal będzie się tak angażował, dostanie szansę. I wykorzystał ją, bo był chyba najlepszym piłkarzem na boisku. A kto stracił swoją szansę? Muszę obserwować piłkarzy i na treningach, i w meczach. Nigdy nie mówię na gorąco, co sądzę o piłkarzach. Nie widziałem, co robił Pawlak po strzeleniu czwartej bramki przez Widzew, bo w tym czasie cieszyłem się. Jego należy spytać, dlaczego schował głowę w ramiona. Może dopadł go ból głowy? Zmiana Magiery podyktowana była kontuzją pachwiny. Moja drużyna faulowała tylko trzy razy. Pytacie mnie dlaczego. Odpowiem innym pytaniem: jaki był wynik? Dziennikarze wszędzie doszukują się podtekstów. W takich meczach gra się bardzo ciężko.

Marcin Zajac: Bardzo ciężko nam się grało, bo Petro wciąż walczy o pozostanie w lidze. Tracimy dużo bramek, ale na szczęście udało się strzelić o jedną więcej i punkty zostały w Łodzi. Na każdym treningu oddajemy po kilkadziesiąt strzałów i to powinno zaprocentować.


Strona główna

1