1/4 finału Pucharu Polski sezonu 1999/2000 - mecz 2 z 2
Data | Godz. | Gospodarze | Wynik końcowy | Goście |
19 IV 2000 |
16.00 | RKS RADOMSKO | 2:0 | WIDZEW ŁÓDŹ |
INNE MECZE REWANŻOWE 1/4 FINAŁU PUCHARU
POLSKI:
Amica Wronki 3-2 (3:1 w karnych) Legia Warszawa
AWANS: Amica Wronki
Wisła Kraków 2-0 GKS Bełchatów
AWANS: Wisła Kraków
Statystyka meczu
Zdobywcy bramek
g - głową, w - bezpośrednio z
rzutu wolnego,
k - bezpośrednio z rzutu karnego, r - bezpośrednio z
rzutu rożnego
Liczby w nawiasach obok nazwisk graczy Widzewa to oznaczenie,
ile goli lub ile asyst zdobył zawodnik w danych rozgrywkach.
Gole | Min. | Bramka | Drużyna | Asysta |
1:0 | 29'g | Jelonkowski | Radomsko | |
2:0 | 92' | Stocki | Radomsko |
Kartki
WIDZEW | RADOMSKO |
Dopierała |
Widzów | 4 000 | |||||||||
Sędzia | Michał Nowak (Katowice) | |||||||||
Doping | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
Skład Widzewa: Olszewski - Bogusz, Mosór, Stolarczyk - Gula, Kaczmarczyk, Magiera (72' I. Steśko), Gęsior, Rutka - Szymkowiak, Poskus (60' Artur Steśko)
Skład przeciwnika: Kretek - Nowak, Kowalski, Lewandowski - Jóźwiak, Dopierała, Leszczyński (82' Stocki), Mandrysz (79' Włoch), Złotek (87' Kasprzyk) - Jelonkowski, Kowalczyk
PIŁKARZ MECZU: NIKT
Nie zagramy w Europie
Od początku sezonu wszyscy wiedzieli, że widzewiacy nastawiają się na rozgrywki Pucharu Polski, w których była szansa wywalczenia udziału w Pucharze UEFA. Pamiętamy jednak słowa trenera Oresta Lenczyka w jednym z wywiadów przestrzegającym przed stawianiem na pucharowe gry.
"Musimy starać się grać jak najlepiej w każdym spotkaniu. Puchar ma to do siebie, że wystarczy jedno słabsze spotkanie i drużyna jest poza burtą."
Wczoraj w Radomsku przekonaliśmy się jak dużo prawdy było w słowach doświadczonego szkoleniowca. Widzew przyjechał na mecz z RKS w blasku zwycięstwa nad warszawską Legią. Zabrakło Rafała Pawlaka i Marcina Zająca. Duże to osłabienie, ale nie tak wielkie, by nie stać było widzewskiego klubu na pokonanie drugoligowca. Prawda okazała się okrutna. Łodzianie zagrali fatalnie i pozwolili swoim rywalom z Radomska strzelić dwa gole, które zadecydowały o ich awansie do półfinału Pucharu Polski.
W pierwszych minutach spotkania wydawało się, że Widzew chce zdobyć gola i zagwarantować sobie przejście do następnej rundy. W 2 min. został sfaulowany tuż przed polem karnym Poskus. Próbował zaskoczyć Kretka Mosór, ale piłka po jego strzale minęła prawy słupek bramki. Przez kolejne minuty na boisku niewiele się działo. Obie drużyny starały się stworzyć sytuacje strzeleckie, ale im się to nie udawało. Gra toczyła się głównie w środku pola, choć znacznie więcej ochoty do gry wykazywali gospodarze.
W 15 min. gry groźnie strzelał były widzewiak Jóźwiak. Mocno kopnął piłkę, a ta odbiła się od nogi łódzkiego obrońcy i wyszła na róg. Kolejna groźna akcja RKS Radomsko zakończyła się zdobyciem gola. Z prawej strony zacentrował Jóźwiak, a jako pierwszy do piłki doskoczył Jelonkowski. Jego uderzenie głową było na tyle precyzyjne, że piłka ugrzęzła w siatce bramki Olszewskiego.
Po stracie gola widzewiacy powinni dokładniej rozgrywać akcje, szanować piłkę, ale próbować jednak doprowadzić do remisu. Nic takiego na boisku nie oglądaliśmy. Nadal w prowadzonych w bardzo wolnym tempie poczynaniach łódzkich piłkarzy panował chaos. Do przerwy żadna z drużyn nie miała okazji do zmiany rezultatu.
Po zmianie stron gorąco pod bramką Widzewa zrobiło się już w 51 min. meczu. Dośrodkowywał Jóźwiak, a Kowalczykowi zabrakło kilku centymetrów, by skierować piłkę do widzewskiej bramki. Dwie minuty później groźną akcją zrewanżowali się widzewiacy. Dobrze dośrodkował z prawej strony boiska na pole karne RKS kapitan łódzkiego zespołu Dariusz Gęsior. Piłka leciała wprost na głowę Szymkowiaka, któremu jednak w ostatniej chwili "zdjął ją z głowy" Poskus.
W 56 min. nastąpiła kolejna akcja Widzewa prawą stroną boiska. Tym razem dośrodkowywał Gula, ale Poskus źle trafił w piłkę z woleja i Kretek nie miał kłopotów, by ją złapać.
W 70 min. gry ładnie z rzutu wolnego zza linii pola karnego strzelił grający trener Radomska Piotr Mandrysz. Olszewski spisał się jednak dobrze i piłkę zdołał złapać. Wkrótce zmęczony Mandrysz opuścił boisko i pozbawiony lidera RKS trochę spuścił z tonu. Jego ataki osłabły, straciły temp. Wówczas w rolę kibica zawodów wcielił się prezes RKS Dąbrowski, który poderwał kibiców do dopingu, a swoich piłkarzy do szybszej i bardziej ambitnej postawy. Przyniosła ona efekt dwie minuty po upływie regulaminowego czasu gry. W 92 min. spotkania prawą stroną przedarł się Jóźwiak, przerzucił spod linii końcowej piłkę nad Olszewskim na długi słupek widzewskiej bramki, a stojący tam Stocki strzałem z woleja umieścił piłkę w bramce.
Dopiero po stracie drugiej bramki widzewiacy zaczęli się mocno spieszyć. Od razu w pierwszej akcji stworzyli zagrożenie pod bramką Kretka. Głową strzelał Bogusz, ale obrońcy Radomska zablokowali piłkę. Usiłował ją jeszcze wepchnąć do siatki Stolarczyk, ale radomszczanie byli szybsi.
Po meczu kibice gospodarzy zgotowali swym pupilom wielką owację. Zawodnicy RKS długo i głośno śpiewali w szatni. W widzewskiej szatni panowała głucha cisza.
Express Ilustrowany
Po meczu powiedzieli: Orest Lenczyk, trener Widzewa: Uważam, że przegraliśmy ten mecz przede wszystkim dlatego, że większość, jeżeli nie wszyscy zawodnicy prezentowali się fizycznie znacznie gorzej niż przewidywałem, nie porównując ich postawy do gry w sobotę przeciwko Legii. Dzisiaj potwierdziło się, że zawodnicy, którzy zostali w ostatniej chwili przed rozpoczęciem sezonu dokooptowani do Widzewa i o któryych mówiło się, że są wzmocnieniami drużyny, nie wzmocnili jej. Podobnie jak we Wronkach w meczu z Amiką nie zagrali dobrze. Na dziś mogę powiedzieć, że Widzew musi liczyć na swoich zawodników, których miał od dłuższego czasu. Pod względem piłkarskim nic nas w tym meczu nie usprawiedliwia, ale do umiejętności muszą jeszcze dołączyć możliwości fizyczne, a z tym w dniu dzisiejszym nie było najlepiej. Gratuluje RKS dzisiejszego zwycięstwa i życzę im dalszych. |