20. kolejka I ligi sezonu 1999/2000

Data Godz. Gospodarze Wynik końcowy Goście
25 III
2000
16.30 GÓRNIK ZABRZE 0:1 WIDZEW ŁÓDŹ

Lech Poznań 1-2 Legia Warszawa
ŁKS Ptak 1-0 Ruch Radzionków
Wisła Kraków 3-0 Groclin Dyskobolia
Polonia Warszawa 2-0 Stomil Olsztyn
Zagłębie Lubin 5-0 Petro Płock
Ruch Chorzów 2-2 Pogoń Szczecin
Statystyka meczu

Zdobywcy bramek
g - głową, w - bezpośrednio z rzutu wolnego,
k -
bezpośrednio z rzutu karnego, r - bezpośrednio z rzutu rożnego
Liczby w nawiasach obok nazwisk graczy Widzewa to oznaczenie,
ile goli lub ile asyst zdobył zawodnik w danych rozgrywkach.

Gole Min. Strzelcy Drużyna Asysta
0:1 83' Pawlak (3) Widzew Szymkowiak (3)

Kartki

Dla Gospodarzy Dla Gości
Wiśniewski Mosór (5)
35' Wiśniewski
(za drugą żółtą)
A. Steśko (2)
  Pińkowski (2)
Widzów 2 500 (wyjazd)
Sędzia Zbigniew Urbańczyk (Kraków)
Doping 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

Skład Widzewa: Olszewski - Bogusz, Mosór, Stolarczyk - Pawlak, Gęsior, Kaczmarczk (58' Wiechowski), A. Steśko (46' Magiera), Gula - Zając (87' Pińkowski), Szymkowiak

Skład przeciwnika: Bledzewski - Wiśniewski, Kolasa, Prasnal - Probierz, Bonk (87' Kaondera), Brosz, Kompała, Marzec (87' Wróbel) - Gacek (67' Matejko), Gierczak

PIŁKARZ MECZU: Mirosław Szymkowiak (2)

Wykorzystali przewagę

O wynik drżeliśmy do końca, choć Widzew był w Zabrzu zespołem dużo lepszym od Górnika. I przed czerwoną kartką dla Wiśniewskiego, i później miał okazje do strzelenia goli. Zwycięską bramkę zdobył na 7 minut przed końcem meczu po akcji najlepszego na boisku Mirosława Szymkowiaka. Ograł on na prawej stronie Tomasza Prasnala i idealnie zagrał do pozostawionego bez opieki Rafała Pawlaka. Strzał do pustej bramki skutecznemu zawodnikow Widzewa nie mógł sprawić kłopotu.

Jak sam mówił po meczu Rafał Pawlak mógł strzelić w tym spotkaniu pięć goli. Już w 2 minucie po akcji zdradzającego wielkie umiejętności Artura Steśko Pawlak strzelił tuż obok bramki Górnika. Za moment w dogodnej sytuacji Daniel Bogusz nie trafił czysto w piłkę.

W 11 min. słupek uchronił od utraty gola Sławomira Olszewskiego, który wrócił do widzewskiej bramki. Z 16 metrów strzelał wówczas Adam Kompała, a dobitka Daniela Gacka była niecelna. W 26 min. ostre wejście obrońcy sprawiło, że Mirosław Szymkowiak nie zdobył gola. Akcja Artura Steśko i Marcina Zająca była przedniej marki.

Gospodarze nie mając sposobu na powstrzymanie szybkich akcji łodzian, często grali faul. Jacek Wiśniewski, który wygląda jak rugbista, łapał widzewiaków za koszulki i powalał na ziemię. Nic zatem dziwnego, że w 35 min. ukarany został przez sędziego drugą żółtą kartką i musiał opuścić plac gry. Dobrze, że trener Orest Lenczyk zdjął w przerwie dobrze grającego Artura Steśkę, bo on też miał już jedną kartkę i mógłby zobaczyć czerwoną.

Górnik grający pierwszy mecz pod wodzą nowego trenera Marcina Bochynka ambicją i ostrą grą chciał wygrać z mądrzejszym piłkarsko Widzewem. I dlatego mecz nie był jednostronnym widowiskiem. Łodzianie czekali jednak na trafienie przeciwnika i to im się udało. Już wcześniej znów Rafał Pawlak mógł zdobyć gola, ale w 79 min. piłka po jego strzale i paradzie Andrzeja Bledzewskiego trafiła w słupek bramki Górnika. Cztery minuty później padła jedyna bramka meczu. Jeszcze raz miał okazję Rafał Pawlak, ale piłka odbiła się nie od tej części stopy, co powinna.

Widzew zwyciężył i potwierdził, że jeszcze nieraz w tym sezonie dostarczy swym kibicom wiele radości.

Express Ilustrowany

Po meczu powiedzieli:

Orest Lenczyk, trener Widzewa: Jadąc do Zabrza myślałem o zwycięstwie, ale nie przypuszczałem, że to będzie takie trudne. Zwłaszcza, że Wiśniewski musiał zejść z boiska. Ale to jego sprawa, nie moja. W sumie ten mecz zakończyć się mógł wynikiem remisowym. Tylko z punktów się cieszę, z punktów na wyjeździe. Wieziemy trzy punkty do Łodzi.

Rafał Pawlak: Mirek Szymkowiak ograł wspaniale obrońcę i dograłmi piłkę tak, że nie sposób było nie strzelić. Miałem jeszcze sytuacje, mogłem strzelić i pięć bramek, ale cieszę się z tej jednej. Wygraliśmy, choć piłkarze Górnika postawili nam ciężkie warunki. Myślę, że z każdym następnym meczem będziemy grać jeszcze lepiej. Cieszymy się bardzo ze zwycięstwa nad Górnikiem.

Mirosław Szymkowiak: Mecz był bardzo ciężki. Nie powiem, że odechciewa się grać, ale na pewno stan murawy przeszkadzał bardzo. Jak ktoś jest technicznym zawodnikiem, to w takich warunkach ciężko się gra. Wszystko wchodzi w łydki, traci się szybkość i wytrzymałość. Czekamy na poprawę pogody. Na pewno czerwona kartka zrobiła swoje. Rzeczywiście długo nie było widać tej przewagi jednego zawodnika. Wreszcie jednak udało nam się przeprowadzić tę jedną, jedyną akcję. Teraz myślimy o meczu z Zagłębiem Lubin. Mam nadzieję, że znów wygramy.

 


Strona główna

1