19. kolejka I ligi sezonu 1999/2000
Data | Godz. | Gospodarze | Wynik końcowy | Goście |
19 III 2000 |
15.00 | WIDZEW ŁÓDŹ | 2:0 | ŁKS PTAK |
Ruch Radzionków 4-1 Wisła Kraków
Pogoń Szczecin 0-2 Polonia Warszawa
Legia Warszawa 2-0 Amica Wronki
Stomil Olsztyn 1-1 Lech Poznań
Odra Wodzisław 1-1 Zagłębie Lubin
Groclin Dyskobolia 0-3 Ruch Chorzów
Petro Płock 1-0 Górnik Zabrze
Statystyka meczu
Zdobywcy bramek
g - głową, w - bezpośrednio z
rzutu wolnego,
k - bezpośrednio z rzutu karnego, r - bezpośrednio z
rzutu rożnego
Liczby w nawiasach obok nazwisk graczy Widzewa to oznaczenie,
ile goli lub ile asyst zdobył zawodnik w danych rozgrywkach.
Gole | Min. | Strzelcy | Drużyna | Asysta |
1:0 | 22'g | Poskus (2) | Widzew | Pawlak (2) |
2:0 | 36' | Poskus (3) | Widzew | Zając (1) |
Kartki
Dla Gospodarzy | Dla Gości |
Pińkowski (1) | Milar |
Jakubowski | |
Kościuk |
Widzów | 5 500 | |||||||||
Sędzia | Jacek Granat (Warszawa) | |||||||||
Doping | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
Skład Widzewa: Woźniak - Pawlak, Mosór, Stolarczyk - Zając (88' Rutka), Igor Steśko, Gęsior, Artur Steśko (78' Magiera), Gula - Kaczmarczyk, Poskus (83' Pińkowski)
Skład przeciwnika: Krzyształowicz - Łabędzki (46' Krysiński), Dziedzic, Kościuk, Treściński - Jakubowski, Saganowski, Wyciszkiewicz, Grzelak - Hamlet (52' Madej), Milar (81' Matusiak)
PIŁKARZ MECZU: Robert Poskus (1) - świetny występ Litwina!
Zwyciężyli lepsi
50. derby Łodzi zakończyły się, jak to było do przewidzenia, sukcesem Widzewa. I trzeba na wstępie powiedzieć, że zwyciężył zespół lepszy, bardziej dojrzały piłkarsko, który przewyższał rywala we wszystkich elementach gry futbolowej. Cóż z tego, że po zmianie stron przewagę osiągnął ŁKS, kiedy nie potrafił on przeprowadzić składnych i dynamicznych akcji ofensywnych. Brakowało dograń z pierwszej piłki, ełkaesiacy wikłali się w indywidualne pojedynki, które dość łatwo stopowali defensorzy gospodarzy.
Zupełnie inaczej zachowywali się piłkarze Widzewa, kiedy do przerwy wiatr dmuchał im w plecy. Imponowali dynamiką i pomysłowością w przeprowadzaniu ataków zarówno prawą, jak i lewą stroną boiska. I już w 5 min. Marcin Zając znalazł sie w dogodnej pozycji strzeleckiej, ale przeniósł piłkę nad poprzeczką. Pięć minut później, po dograniu Zająca okazję zmarnował Kaczmarczyk.
W 22 min. Rafał Pawlak ograł dość łatwo Rafała Grzelaka i dośrodkował idealnie piłkę na głowę Litwina Roberta Poskusa, który zmusił do kapitulacji Andrzeja Krzyształowicza. W 29 min., jeden z bardzo nielicznych ataków ŁKS'u o mało nie doprowadził do wyrównania. Marek Saganowski prostopadłym podaniem wypuścił do boju Argentyńczyka Claudio Milara, ten posłał piłkę obok wybiegającego Andrzeja Woźniaka. Piłka zmierzała w światło bramki, ale w ostatniej chwili niebezpieczeństwo zdołał zażegnać Piotr Mosór, wybijając piłkę na rzut rożny.
Widzew przeważał, niepodzielnie rządził w środku pola, ale przez długie minuty nie mógł wypracować drugiej stuprocentowej okazji do zdobycia gola. Nastąpiło to dopiero w 36 min. Marcin Zając wykorzystał niezdecydowanie Daniela Treścińskiego, doszedł do piłki na prawej stronie i płasko dośrodkował ją wzdłuż bramki ŁKS Ptak, a nadbiegający Robert Poskus wpakował ją do siatki. Ułatwił mu to zadanie Andrzej Krzyształowicz, który spóźnił się z interwencją.
Po zmianie stron widzewiacy nastawili się na grę z kontrataku. I parę razy udało im się stworzyć kilka poważnych zagrożeń na przedpolu ŁKS Ptak. W 76 min. miał szansę na podwyższenie wyniku młody Szymon Pińkowski, ale spóźnił się z oddaniem strzału. Nieco wcześniej rozmiary porażki mógł zmniejszyć Marek Saganowski, ale z bliskiej odległości uderzył bardzo niecelnie.
Nie było to "wielkie derby", jakie oglądaliśmy niejednokrotnie w przeszłości. A to dlatego, że piłkarze ŁKS Ptak nie zdołali zmusić rywali do maksymalnego wysiłku. Zaskakującym mankamentem w postawie ełkaesiaków był brak odpowiedniej szybkości. Na tle piłkarzy Widzewa poruszali się oni bardzo ociężale i dlatego tracili łatwo piłkę na rzecz przeciwnika. A całkowitym nieporozumieniem była postawa obu napastników ŁKS Ptak - Austina Hamleta i Claudio Milara. Wszystkie piłki do nich adresowane można było z góry uznać za stracone. Taka gra, jaką pokazał ŁKS nie daje nadziei na utrzymanie w I lidze. W przeciwieństwie do Widzewa, który po raz kolejny wykazał dobrą formę.
Express Ilustrowany
Po meczu powiedzieli: Orest Lenczyk, trener Widzewa: W tym meczu nie było litości. Jedna drużyna, zdobywając trzy punkty ma spokój przynajmniej na tydzień do następnej ligowej kolejki. Wygraliśmy, dzięki akcjom wypracowanym przez zawodników grających na prawej stronie boiska. W sposób absolutnie profesjonaly wykorzystał je Poskus. ŁKS walczył do końca. To był dla nas bardzo trudny mecz. Bardzo dobrze się stało, że graliśmy w niedzielę, a nie jak cała liga, w sobotę. Mieliśmy bowiem więcej czasu na odzyskanie sił po trudnym pojedynku z Wisłą. Robert Poskus, strzelec dwóch goli dla Widzewa: Nie mnie oceniać, czy grałem dobrze, możecie to zdrobić wy dziennikarze, trener. Skoro zdobyłem dwa gole, to znaczy, że się czuję w Widzewie bardzo dobrze. Bardzo lubię grać w takich meczach jak derby. Cieszę się, że właśnie w takim meczu strzeliłem dwie bramki. Rafał Pawlak: Chciałem zdobyć bramkę, ale się nie udało. Najważniejsze, że wygraliśmy. W drugiej połowie gra była inna z powodu ciężkich warunków. Kontrolowaliśmy przebieg meczu i zasłużenie wygraliśmy. Piotr Mosór: Było dużo walki, kłopoty sprawiał Marek Saganowski, ale byliśmy lepsi. Cieszę się, że udanie zadebiutowałem w łódzkich derbach. |