16. kolejka I ligi sezonu 1999/2000
Data | Godz. | Gospodarze | Wynik końcowy | Goście |
5 III 2000 |
14.00 | POLONIA WARSZAWA | 1:0 | WIDZEW ŁÓDŹ |
Stomil Olsztyn 1-0 Ruch Radzionków
ŁKS Ptak 1-1 Legia Warszawa
Ruch Chorzów 3-1 Petro Płock
Wisła Kraków 3-1 Odra Wodzisław
Lech Poznań 2-0 Zagłębie Lubin
Górnik Zabrze 1-3 Amica Wronki
Statystyka meczu
Zdobywcy bramek
g - głową, w - bezpośrednio z
rzutu wolnego,
k - bezpośrednio z rzutu karnego, r - bezpośrednio z
rzutu rożnego
Liczby w nawiasach obok nazwisk graczy Widzewa to oznaczenie,
ile goli lub ile asyst zdobył zawodnik w danych rozgrywkach.
Gole | Min. | Strzelcy | Drużyna | Asysta |
1:0 | 48'r | Kiełbowicz | Polonia |
Kartki
Dla Gospodarzy | Dla Gości |
Mikulenas | Gęsior (2) |
Bąk | Bogusz (3) |
Pawlak | |
Kaliszan |
Widzów | 5 000 (wyjazd) | |||||||||
Sędzia | Ryszard Rębilas (Kraków) | |||||||||
Doping | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
Skład Widzewa: Olszewski - R. Pawlak, Szymkowiak, Bogusz, Stolarczyk - Gula (76' Gedgaugas), Gęsior, Kaczmarczyk (85' Poskus), Magiera, Wiechowski (76' Rutka) - Zając
Skład przeciwnika: Szczęsny - Żvirgżdauskas, M. Pawlak, Paszulewicz - Bartczak, Kaliszan, Bąk, Wieszczycki (69' Ekfueme), Kiełbowicz - Bykowski (87' Olisadebe), Mikulenas (64' Gołaszewski)
PIŁKARZ MECZU: BRAK
Pokaz nieskuteczności
Mimo fatalnej pogody - padającego śniegu, zimna i silnie wiejącego wiatru - na stadion przy ul. Konwiktorskiej przybyło wiele znakomitości związanych z futbolem. Na trybunach zasiedli m.in. Włodzimierz Lubański, Wit Żelazko, Michał Listkiewicz, Franciszek Smuda.
W Polonii wystąpiło pięciu pozyskanych w przerwie zimowej nowych zawodników, w tym grający wcześniej w Widzewie Kiełbowicz oraz zakupieni z ŁKS Wieszczycki i Paszulewicz. W Widzewie zabrakło Terleckiego oraz pauzującego za żółte kartki Mosóra.
Pierwsi groźnie zaatakowali łodzianie. W 3 min. sędzia podyktował rzut wolny za faul na Kaczmarczyku. Do piłki ustawionej 25 metrów przed bramką Polonii podszedł Gęsior. Kopnął bardzo mocno, lecz w sam środek bramki. Sześć minut później Widzew miał najlepszą sytuację do objęcia prowadzenia. Żvirgżdauskas zagrał piłkę do Szczęsnego, ten chciał mu ją odegrać, ale zrobił to za słabo. Futbolówkę przejął Gula, jednak zamiast od razu podawać do Zająca zwlekał. Bałem się, że Marcin jest na spalonym - tłumaczył po meczu. Kiedy w końcu zagrał, jego kolega nie trafił w piłkę, ale okazję miał jeszcze Wiechowski. Ekslegionista z odległości kilku metrów od bramki kopnął jednak bardzo niecelnie.
Przez kolejne 20 minut na boisku niewiele się działo. Widzew mądrze się bronił, a gospodarze nie byli w stanie stworzyć ani jednej w miarę składnej akcji. W końcu jednak poloniści przypomnieli sobie, że grają u siebie. Prawą stroną przedarł się Bartczak, dośrodkował w pole karne, gdzie Stolarczyk wybił piłkę, ale za krótko; trafiła ona do Pawlaka, który silnie uderzył. Na szczęście Olszewski był na posterunku. W 33 min. Polonia przeprowadziła najgroźniejszą akcję w pierwszej połowie. Pawlak podał prostopadle do Paszulewicza. Były ełkaesiak dośrodkował z lewej strony, Mikulenas strącił piłkę głową do Bykowskiego. Napastnik Polonii uderzył z pięciu metrów z woleja, ale znakomicie obronił Olszewski. Odbita piłka znalazła się pod nogami Bąka, który fatalnie spudłował.
Ostatnią dobrą akcje widzewiacy przeprowadzili cztery minuty przed przerwą. Kaczmarczyk zagrał do Zająca. Jednak łódzki napastnik okazał się wolniejszy od Szczęsnego. Jeszcze w 43 min. Pawlak dośrodkował, ale tak dziwnie, że piłka trafiła w poprzeczkę.
W przerwie nad Warszawą rozpętała się burza śnieżna. Murawa pokryła się śniegiem. Prowadzący zawody Ryszard Rębilas rozpoczęcie drugiej połowy uzależnił od poprawienia linii. Organizatorzy w pół godziny uporali się z tym problemem.
Niespodziewana przerwa najwyraźniej zdekoncentrowała łodzian, którzy już trzy minuty po przerwie stracili gola. Wszystko zaczęło się od błędu Stolarczyka, który zapomniał, że decydujące zdanie nalezy do arbitra. Obrońca Widzewa był przekonany, że ostatni piłki dotknął polonista, dlatego pozwolił jej wyjść za linię. Sędzia podyktował jednak rzut rożny. Wykonywał go Kiełbowicz. Podkręcona piłka zupełnie zaskoczyła Olszewskiego i nad jego rękami wpadła do siatki.
Przez następne 20 minut gra była chaotyczna, toczyła się w środku boiska, mnożyły się faule z obu stron. Sędzia nie potrafił zapanować nad boiskowymi wydarzeniami. Nie będę się na ten temat wypowiadał - powiedział Michał Listkiewicz, prezes PZPN. Sędzia był najsłabszym aktorem meczu - narzekał Sławomir Gula.
Widzew rzucił się do odrabiania strat. Jego piłkarze uzyskali znaczną przewagę, lecz znów zmarnowali kilka szans. W 73 min. Kaczmarczyk podał do Pawlaka, który wbiegł w pole karne, ale nie trafił w bramkę. Sześć minut później ten sam zawodnik ponownie zaprzepaścił dogodną sytuację. Zając minął Mariusza Pawlaka i podał do Rafała Pawlaka. Łódzki obrońca strzelił nad poprzeczką. W międzyczasie okazji nie wykorzystał Bąk - uderzoną przez niego piłkę wybił sprzed bramki Stolarczyk.
Do końca meczu łodzianie starali się zmienić niekorzystny rozultat, jednak bez efektów. W ostatniej minucie Kaliszan został ukarany czerwoną kartką. Za kopnięcie zawodnika bez piłki - mówił Ryszard Rębilas. Moim zdaniem Gęsior też powinien dostać czerwoną kartkę - stwierdził Dariusz Wdowczyk, trener Polonii.
Gazeta Wyborcza
Po meczu powiedzieli: Sławomir Gula: To dopiero pierwszy mecz, więc nie ma co załamywać rąk. Polonia ma dwa razy więcej punktów od nas, ale tego nie było widać na boisku. Zabrakło nam przede wszystkim skuteczności. Szkoda, że dogodnych okazji nie wykorzystali Zając, Wiechowski i Pawlak. Rafał Pawlak: Miałem dwie dobre sytuacje, może nie stuprocentowe, ale mogły z nich paść bramki. Przy pierwszej źle przyjąłem piłkę. Nie wiem, dlaczego Polonia jest tak wysoko w tabeli. Grają prymitywnie: obrońcy kopią piłkę byle dalej, a w przodzie walczą o nią wysocy napastnicy. Rafał Kaczmarczyk: Wydaje mi się, że zagraliśmy dzisiaj całkiem nieźle. Nie wiadomo tylko czy to my graliśmy tak dobrze, czy Polonia zagrała słabszy mecz. |