15. kolejka I ligi sezonu 1999/2000
Data | Godz. | Gospodarze | Wynik końcowy | Goście |
7 XI 1999 |
b.d. | STOMIL OLSZTYN |
2:2 | WIDZEW ŁÓDŹ |
Wisła Kraków 1-1 Legia Warszawa
Polonia Warszawa 2-0 Petro Płock
Ruch Chorzów 3-1 Odra Wodzisław
Górnik Zabrze 0-0 Zagłębie Lubin
Pogoń Szczecin 4-0 Ruch Radzionków
Groclin Dyskobolia 1-2 Lech Poznań
Statystyka meczu
Zdobywcy bramek
g - głową, w - bezpośrednio z
rzutu wolnego,
k - bezpośrednio z rzutu karnego, r - bezpośrednio z
rzutu rożnego
Liczby w nawiasach obok nazwisk graczy Widzewa to oznaczenie,
ile goli lub ile asyst zdobył zawodnik w danych rozgrywkach.
Gole | Min. | Strzelcy | Drużyna | Asysta |
0:1 | 5'g | Bogusz (2) | Widzew | Kiełbowicz (3) |
1:1 | 8'w | Kucharski | Stomil | |
1:2 | 51' | Gula (2) | Widzew | Szymkowiak (1) |
2:2 | 53' | Kucharski | Stomil |
Kartki
Dla Gospodarzy | Dla Gości |
Gula (2) | |
Zając (2) | |
Pawlak (2) |
Widzów | 4 000 (wyjazd) | |||||||||
Sędzia | Ryszard Rębilas (Kraków) | |||||||||
Doping | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
Skład Widzewa: Matuszek - Pawlak (90' Masłowski), Michalski, Stolarczyk - Gula, Gęsior, Bogusz, Kaczmarczyk, Kiełbowicz - Szymkowiak, Zając
Skład przeciwnika: Małkowski - Biedrzycki, Jurkowski, Januszewski, Holc, Gorszkow - Orliński (46' Ramelis), Matuk (46' Radziwon), Stolarz - Bykowski (80' Matys), Kucharski
PIŁKARZ MECZU: Daniel Bogusz (2)
Słowo honoru prezesa
W Olsztynie spotkały się dwa kluby przeżywające poważne kłopoty finansowe. Firmie Halex sponsorującej Stomil policja skarbowa zarekwirowała 6 ciężarówek. Podobno na tym się nie skończy. Dalszy byt ligowego zespołu stanął pod znakiem zapytania.
Podobnie dzieje się w Łodzi. Nie przyjechali na mecz Maciej Terlecki i Marek Citko. Ten drugi przedstawił oficjalne zwolnienie lekarskie. Terlecki natomiast nie krył, że powodem jego absencji są zaległości finansowe klubu. Poproszony o komentarz w tej sprawie Sławomir Gula stwierdził: Każdy do spraw zaległości finansowych podchodzi indywidualnie. To była ich decyzja i ja ją mogę zrozumieć, choć postąpiłem inaczej i zagrałem w meczu w Olsztynie. Prezes Pawelec dał słowo honoru, że od poniedziałku zacznie wypłacać nam zaległe pieniądze.
Sam olsztyński pojedynek był bardzo wyrównany. Remis krzywdzi trochę łodzian, którzy wypracowali więcej dogodnych sytuacji podbramkowych. Już w 2 min. doskonałe sytuacje zmarnowali Gula i Zając. Ich strzały obronił Małkowski.
Przewaga łodzian przyniosła jednak gola w 5 min. Z rzutu rożnego zacentrował Kiełbowicz. Najwyżej wyskoczył Bogusz i precyzyjnym uderzeniem piłki głową nie dał bramkarzowi Stomilu szans na skuteczną interwencję.
W chwilę później padło wyrównanie. Rzut wolny wykonywał Kucharski. Uderzył lekko, precyzyjnie, lobem, ale Matuszek stał w przeciwległym rogu i nie miał szans na skuteczną interwencję.
Pod koniec pierwszej połowy łodzianie wypracowali jeszcze dwie sytuacje a ich rywale jedną. Ani Zając, ani Szymkowiak (był w sytuacji sam na sam) nie zdołali pokonać Małkowskiego. Z kolei strzał Holca w ostatniej chwili zablokował Kiełbowicz.
Pierwsza groźna akcja drugiej połowy przyniosła Widzewowi gola. Wrzucał piłkę Szymkowiak na długi słupek. Tam był Gula, który z ostrego kąta uzyskał prowadzenie dla naszej drużyny.
Znów jednak radość z prowadzenia trwała bardzo krótko. Wszystko zaczęło się od tego, że Matuszek źle wyrzucił piłkę, pod nogi rywala. Doszło do składnego ataku, który zakończył się precyzyjnym uderzeniem niezawodnego Kucharskiego.
Losy meczu mógł rozstrzygnąć w 73 min. Zając. Po akcji Gęsiora z Szymkowiakiem napastnik Widzewa znalazł się w sytuacji sam na sam z Małkowskim. Lepszy okazał się bramkarz gospodarzy i mecz zakończył się remisem.
Express Ilustrowany
Po meczu powiedzieli: Orest Lenczyk, trener Widzewa: Udało nam się w Olsztynie strzelić dwie bramki, które powinny wystarczyć do odniesienia zwycięstwa. Moi zawodnicy zbyt długo cieszyli się z ich zdobycia, także potem rywale doprowadzali do wyrównania. Nie chcę oceniać pracy sędziego Rębilasa, po pierwsze dlatego, że nie jestem członkiem władz PZPN, a po drugie dlatego, że podonie jak arbiter pochodzę z Krakowa. Sławomir Gula: Bardziej bym się cieszył z mojej bramki, gdybyśmy ten mecz wygrali. Remis pozostawił w nas pewien niedosyt. Ale teraz, gdy analizuję to na spokojnie, wydaje mi się, że wynik był sprawiedliwy. Rafał Kaczmarczyk: W najważniejszych momentach zabrakło nam koncentracji. Zbyt łatwo traciliśmy gole. Mecz przypominał bokserski pojedynek dwóch równorzędnych rywali. Sądzę, że gdyby prowadzili go arbitrzy bokserscy, to ogłosiliby remis ze wskazaniem na Widzew. Marek Matuszek: Biję się w pierś. Pierwsza bramka padła z mojej winy, byłem źle ustawiony. Marcin Zając: Miałem sytuacje bramkowe, które powinienem wykorzystać. Szkoda, że tak się nie stało. Wtedy pewnie byśmy się na koniec rundy jesiennej cieszyli z odniesionego zwycięstwa i z większym optymizmem patrzyli na to, co będzie się działo wiosną. |