14. kolejka I ligi sezonu 1999/2000
Data | Godz. | Gospodarze | Wynik końcowy | Goście |
30 X 1999 |
14.00 | WIDZEW ŁÓDŹ | 1:2 | POGOŃ SZCZECIN |
Legia Warszawa 3-1 Ruch Chorzów
Amica Wronki 0-0 Wisła Kraków
Petro Płock 1-1 Stomil Olsztyn
Lech Poznań 1-1 Górnik Zabrze
Odra Wodzisław 3-1 Polonia Warszawa
Ruch Radzionków 2-0 Groclin Dyskobolia
Statystyka meczu
Zdobywcy bramek
g - głową, w - bezpośrednio z
rzutu wolnego,
k - bezpośrednio z rzutu karnego, r - bezpośrednio z
rzutu rożnego
Liczby w nawiasach obok nazwisk graczy Widzewa to oznaczenie,
ile goli lub ile asyst zdobył zawodnik w danych rozgrywkach.
Gole | Min. | Strzelcy | Drużyna | Asysta |
0:1 | 33' | Szubert | Pogoń | |
0:2 | 66' | Walburg | Pogoń | |
1:2 | 88' | Masłowski (1) | Widzew | Pawlak (1) |
Kartki
Dla Gospodarzy | Dla Gości |
Bogusz (2) | Jacyna |
Szymkowiak (3) | Majdan |
Gula (1) | Szubert |
Drumlak | |
Fornalak | |
Chifon |
Widzów | 4 000 | |||||||||
Sędzia | Marek Mikołajewski (Ciechanów) | |||||||||
Doping | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
Skład Widzewa: Matuszek - Bogusz (46' Kiełbowicz), Terlecki, Stolarczyk - Gula, Gęsior, Michalski, Kaczmarczyk, Pawlak, Citko (46' Szymkowiak), Zając (80' Masłowski)
Skład przeciwnika: Majdan - Pokładowski, Fornalak (51' Chwastek), Faltyński, Walburg - Piotrowski, Chifon (86' Dołęga), Szubert, Drumlak (80' Jacyna), Remień - Dymkowski
PIŁKARZ MECZU: BRAK
Spacerkiem po porażkę
Piłkarze Widzewa mogą się czuć zmęczeni grając przeciętnie co 3 dni mecze, w tym o Puchar UEFA z AS Monaco. Bardzo wiele wysiłku kosztował ich też pojedynek derbowy z ŁKS Ptak. Ponadto w meczu przeciwko Pogoni Szczecin nie mogli wystąpić Artur Wichniarek (wyjechał na testy do Arminii Bielefeld) i Michał Stasiak (kontuzja). To jednak tylko w części tłumaczy beznadziejnie słabą postawę widzewiaków w sobotnim spotkaniu z drużyną, która przecież nie zalicza się do potentatów naszej słabej I ligi.
Szczecinianie w swym założeniu taktycznym zadbali przede wszystkim o zniwelowanie ewentualnej przewagi Widzewa w środku pola. Dlatego w drugiej linii, która wspomagała równocześnie blok obronny, grało aż sześciu piłkarzy. Mimo to przez 20 minut przewaga wyraźnie należała do gospodarzy. Ale tylko raz udało się im w tym okresie stworzyć poważniejsze zagrożenie na przedpolu rywala, kiedy to Marcin Zając z bliskiej odległości trafił w boczną siatkę bramki. Pierwszy bardziej niebezpieczny atak Pogoń przeprowadziła w 22 min. Po silnym strzale Ryszarda Remienia piłka została jednak w porę zablokowana przez łódzkich obrońców i wyszła na rzut rożny.
Dwie najbardziej dogodne sytuacje do uzyskania przez Widzew prowadzenia zmarnowali Daniel Bogusz (25 min.), który po podaniu Marcina Zająca z kilku metrów posłał piłkę nad poprzeczką oraz Rafał Pawlak (29 min.), który z kolei uderzył piłkę głową wprost w ręce dobrze broniącego Radosława Majdana. Za to goście nie zaprzepaścili szansy, jaka nadarzyła się im po szybkiej kontrze w 33 min. pojedynku. Zza obrońców wybiegł do piłki Dariusz Szubert, ograł Macieja Terleckiego i zmusił do kapitulacji Marka Matuszka. W minutę później Robert Dymkowski mógł podwyższyć wynik na 2:0, ale strzelona przez niego piłka przeszła tuż obok słupka.
W drugiej odsłonie piłkarze Widzewa opadli jeszcze bardziej z sił i już w spacerowym tempie poruszali się po boisku, z rzadka zdobywając się na bardziej energiczne działania ofensywne. Jedno z nich, w 60 min., mogło doprowadzić do wyrównania, ale Dariusz Gęsior i w chiwlę później Mirosław Szymkowiak, szanse zmarnowali. Tymczasem szczecinianie, mając bardzo wiele swobody w środku pola, zaczęli rozwijać coraz groźniejsze ataki na przedpolu Widzewa. W 66 min., po dośrodkowaniu z rogu, Marek Walburg ubiegł obrońców gospodarzy i strzałem głową pokonał Marka Matuszka. I właściwie już było po meczu. Wprawdzie w 88 min. Łukaz Masłowski wepchnął piłkę do siatki Pogoni, dobijając piłkę po strzale Rafała Pawlaka, ale widzewiacy nie byli już zdolni doprowadzić do remisu. O wiele bliżsi podwyższenia wyniku byli szczecinianie, którzy w ciągu dwóch ostatnich minut zdołali wypracować sobie aż trzy bardzo dogodne sytuacje podbramkowe, których nie wykorzystali Piotr Jacyna (dwukrotnie) i Robert Dymkowski.
Pogoń w pełni zasłużyła na zwycięstwo, będąc w tym dniu w znacznie lepszej dyspozycji od rywali, górując nad piłkarzami Widzewa kondycją, szybkością i lepszą organizacją gry.
Express Ilustrowany
Po meczu powiedzieli: Orest Lenczyk, trener Widzewa: Nie mam pretensji do zawodników, oni chcieli ten mecz wygrać, ale brakowało im siły. Gdybyśmy walczyli w składzie w jakim wystąpiliśmy przeciwko ŁKS Ptak, to wynik mógłby być dla nas bardziej korzystny. Szkoda, że w pierwszej połowie nie wykorzystaliśmy okazji do zdobycia chociażby jednej bramki. Dariusz Gęsior: Tak już jest gdy przy dużej
przewadze nie wykorzystuje się wielu sytuacji bramkowych, a rywal po kontrze zdobywa
prowadzenie. Później trzeba się odkryć i atakować, co niesie niebezpieczeństwo
straty dalszych bramek. Czas ucieka, nic nie wychodzi z naszej gry, poczynania są coraz
bardziej nerwowe. Po zdobyciu gola nie było już czasu, aby wyrównać. |