4. kolejka I ligi sezonu 1999/2000 (mecz zaległy)
Data | Godz. | Gospodarze | Wynik końcowy | Goście |
27 X 1999 |
18.00 | ŁKS PTAK | 2:3 | WIDZEW ŁÓDŹ |
Statystyka meczu
Zdobywcy bramek
g - głową, w - bezpośrednio z
rzutu wolnego,
k - bezpośrednio z rzutu karnego, r - bezpośrednio z
rzutu rożnego
Liczby w nawiasach obok nazwisk graczy Widzewa to oznaczenie,
ile goli lub ile asyst zdobył zawodnik w danych rozgrywkach.
Gole | Min. | Strzelcy | Drużyna | Asysta |
0:1 | 8' | Kiełbowicz (1) | Widzew | bez asysty |
0:2 | 24'w | Kiełbowicz (2) | Widzew | Gęsior (2) |
1:2 | 41' | Wyciszkiewicz | ŁKS | |
1:3 | 83' | Zając (2) | Widzew | bez asysty |
2:3 | 98'g | Wieszczycki | ŁKS |
Kartki
Dla Gospodarzy | Dla Gości |
Batata | Stolarczyk (6) |
Łabędzki | |
Górski | |
62' Górski |
Widzów | 8 000
(derby - 3000 widzewiaków) |
|||||||||
Sędzia | Michał Nowak (Katowice) | |||||||||
Doping | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
Skład Widzewa: Matuszek - Bogusz, Terlecki, Stolarczyk - Gula, Gęsior, Michalski (90' Kaczmarczyk), Stasiak, Kiełbowicz (83' Zając) - Szymkowiak, Wichniarek (89' Citko)
Skład przeciwnika: Krzyształowicz - Łabędzki, Batata, Kościuk, Paszulewicz (46' Jakubowski) - Dziedzic, Wieszczycki, Wyciszkiewicz (72' Krysiak), Górski - Hamlet, Saganowski (78' Tomasiak)
PIŁKARZ MECZU: Tomasz Kiełbowicz (2) - dwie piękne bramki i jak zwykle świetna gra z pełnym zaangażowaniem
DERBY DLA WIDZEWA!
Piłkarze Widzewa wypadli w derbach Łodzi o dwie klasy lepiej, aniżeli w przegranym przed kilku dniami spotkaniu z Groclinem. W Grodzisku widzewiacy mecz przespacerowali, w derbach natomiast wykazali ogromną wolę walki, popartą pomysłową grą w działaniach ofensywnych i w miarę skuteczna obroną własnego przedpola.
Jak było do przewidzenia, o sukcesie Widzewa zadecydowała w dużej mierze postawa drugiej linii, która, szczególnie do przerwy, opanowała w sposób wyraźny środek pola, inicjując wiele pomysłowych i zarazem niebezpiecznych dla rywali zagrań ofensywnych. W tym okresie gospodarzom tylko sporadycznie udawało się przechwytywać piłkę w środku pola i stwarzać zagrożenie na przedpolu Widzewa.
W 6 min., po dośrodkowaniu Sławomira Guli, w dogodnej pozycji znalazł się Mirosław Szymkowiak. Zbyt długo zwlekał jednak z oddaniem strzału i Artur Kościuk zdołał mu piłkę wyłuskać spod nóg. Ale w 2 min. później kapitalnym strzałem nie do obrony popisał się Tomasz Kiełbowicz. A stało się to po rzucie rożnym, kiedy piłkę głową wybił Jacek Paszulewicz wprost pod nogi Kiełbowicza.
Piłkarze ŁKS Ptak próbowali się "odgryzać" rywalom, ale ich ataki były nieskuteczne. W 17 min. mógł do wyrównania doprowadzic Tomasz Wieszczycki, ale szansy nie wykorzystał. Podobnie nie popisał się przy wykonywaniu rzutu wolnego, tuż sprzed linii pola karnego, kiedy to posłał piłkę nad poprzeczką.
W 25 min. było 2:0 dla Widzewa. Ta bramka obciąża konto Andrzeja Krzyształowicza. Po precyzyjnym, ale niezbyt silnym strzale z rzutu wolnego Tomasza Kiełbowicza, bramkarz ŁKS Ptak zamiast piłkę piąstkować, chciał ją złapać i po rękach wpadła ona do siatki. Było 2:0 dla Widzewa.
Gdzieś od 30 min. widzewiacy zwolnili tempo walki i tym samym gra się wyrównała. Drużyna z al. Unii coraz częściej zaczęła niepokoic przedpole przeciwnika. I w 45 min. zyskała kontaktową bramkę po składnym ataku przeprowadzonym prawą stroną boiska przez Austina Hamleta. Piłkę otrzymał Zbigniew Wyciszkiewicz, który celnym uderzeniem zmusił do kapitulacji Marka Matuszka.
W 45 min. kapitalną okazję zaprzepaścił Marek Saganowski, który przegrał pojedynek jeden na jeden z bramkarzem gości.
Po zmianie stron sprzymierzeńcem ełkaesiaków stał się dość silnie wiejący wiatr. Trener Ryszard Polak postawił na bardziej zdecydowaną grę ofensywną przesuwając do linii pomocy Batatę. W 52 min., po dośrodkowaniu Roberta Górskiego, Tomasz Wieszczycki oddał strzał głową wprost w ręce bramkarza. W odpowiedzi szybko wyprowadzona przez Widzew kontra o mało nie przyniosła mu trzeciego gola. Na szczęście dla gospodarzy piłka uderzona przez Tomasza Kiełbowicza przeszła tuż nad poprzeczką.
Od 62 min. ŁKS Ptak został zmuszony do gry w dziesiątkę. Stało się to po bezmyślnym faulu Roberta Górskiego na Sławomirze Guli. Była to druga żółta kartka tego piłkarza i zgodnie z przepisami sędzia pokazał mu czerwony kartonik. W 64 min. doszło do chuligańskich wybryków kibiców ŁKS Ptak, którzy stoczyli bitwę (rzucali krzesełkami) z policją. Wypadki te poprzedziło wtargnięcie na boisko kibica i szarpanina między grupą piłkarzy obu stron. Przerwa w meczu trwała 7 minut.
Grający w osłabieniu piłkarze ŁKS Ptak walczyli, co trzeba im oddać, z dużą determinacją, ale to widzewiacy wypracowali w 72 i 80 min. dwie sytuacje, z których mogły paść dla nich dalsze bramki. Nie wykorzystał ich Artur Wichniarek, który w pierwszym przypadku posłał piłkę nad poprzeczką, a w drugim - tuż obok słupka. Swego kolegę zdołał wyręczyć Marcin Zając. W kilkanaście sekund po wejściu na boisko (83 min.) ograł jak dziecko Artura Kościuka i uderzeniem w krótki róg bramki podwyższył na 3:1. Znów nie bez winy był Andrzej Kryształowicz, który spóźnił się z interwencją.
Losy tego ciekawego, stojącego w sumie na całkiem niezłym poziomie spotkania rozstrzygnęły się w 98 min. Najpierw Maciej Stolarczyk faulował szarżującego Sebastiana Tomasiaka, a potem sytuacja była odwrotna. Sędzia nie dopatrzył sie jednak w obu przypadkach przewinienia, Tomasiak zdołał piłkę dośrodkować, a Wieszczycki uderzeniem głową ustalił wynik 49. derbów Łodzi.
Express Ilustrowany
Po meczu powiedzieli: Orest Lenczyk, trener Widzewa: Moja drużyna w nieudanym meczu z Groclinem odpoczęła po pojedynku z Monaco i dziś zaprezentowała sie dobrze. Pawlak nie zagrał, gdyż wolał nie wchodzić na boisko z ławki rezerwowych. Może i dobrze. Bardzo przyda się na ligowy mecz z Pogonią i rewanżowy pojedynek z Monaco. Atmosferę nienawiści, która wytworzyła się na trybunach, niepotrzebnie swoim nerwowym zachowaniem jeszcze podgrzewali piłkarze obu drużyn. Inna sprawa, że na meczach ligowych nie może dochodzić do takich sytuacji, że butelka rzucona z trybun spada o metr od ławki rezerwowych drużyny gości. To stwarza niepotrzebną sytuację zagrożenia, w której nie wiadomo jak się zachować. Tomasz Kiełbowicz: W pierwszej sytuacji chciałem wcelować w światło bramki, a piłka wpadła w samo okienko. To chyba najładniejszy gol w mojej karierze. Przy drugim golu wiedziałem, że silny wiatr pomoże mi "wkręcić" piłkę w róg bramki i tak rzeczywiście się stało. Wczoraj specjalnie trenowałem strzały zza pola karnego i dzisiaj zdobyłem swojego pierwszego gola z rzutu wolnego w oficjalnym meczu. Nie strzelam niestety zbyt dużo bramek, ale już raz trafiłem dwa razy w meczu, było to w barwach Siarki Tarnobrzeg, przegraliśmy z Petrochemią 2:4. Poprosiłem trenera o zmianę, bo wczoraj miałem kłopoty żołądkowe i temperaturę, nie chciałem osłabiać zespołu. Marcin Zając doskonale mnie zastąpił.Tak szybko strzelił gola, że nie zdążyłem go zobaczyć, bo nie doszedłem jeszcze do ławki rezerwowych. Atmosfera derbów byłaby znakomita, gdyby nie skandaliczne zachowanie kibiców. Takich ekscesów na stadionach być nie powinno. Marcin Zając: Cieszę się przede wszystkim z bramki, a później dopiero z jej urody. Najważniejsze jednak, że wygraliśmy. Tak szybko po wejściu na boisko strzeliłem już raz gola, a było to w debiucie w reprezentacji młodzieżowej ze Szwecją. Wtedy mój pierwszy kontakt z piłką również zakończył się bramką. Artur Wichniarek: Wygraliśmy ten mecz zasłużenie. Ja także mogłem strzelić gola i powiększyć gola i powiększyć nasz bramkowy dorobek, ale zabrakło trochę precyzji. Obrońcy ŁKS chyba nastawili sie w dniu dzisiejszym na faulowanie, a powinni trochę więcej grać w piłkę. Taka gra nie przyniosła im efektów. Co prawda ja nie strzeliłem bramki, ale zrobili to moi koledzy i wygraliśmy 3:2. W momencie zejścia Roberta Górskiego za czerwoną kartkę prowadziliśmy i tak 2:1, przeciwko dziesięciu rywalom grało nam się łatwiej, co udokumentowaliśmy bramką. Dzisiaj graliśmy znacznie lepiej niz w Grodzisku. Myślę, że po ciężkim meczu z AS Monaco nastąpiło rozluźnienie w naszych szeregach. Mam nadzieję, że wszystkie mecze do końca sezonu będziemy już wygrywać i taki jest cel przed nami. |