II runda Pucharu UEFA w sezonie 1999/2000 - mecz 1 z 2

Data Godz. Gospodarze Wynik końcowy Goście
22 X
1999
18.00 WIDZEW ŁÓDŹ 1:1 AS MONACO
(Francja)

Udinese Udine (Włochy) 1-0 Legia Warszawa
Atletico Madryt (Hiszpania) 1-0 Amica Wronki

Statystyka meczu

Zdobywcy bramek
g - głową, w - bezpośrednio z rzutu wolnego,
k -
bezpośrednio z rzutu karnego, r - bezpośrednio z rzutu rożnego
Liczby w nawiasach obok nazwisk graczy Widzewa to oznaczenie,
ile goli lub ile asyst zdobył zawodnik w danych rozgrywkach.

Gole Min. Strzelcy Drużyna Asysta
1:0 6'k Wichniarek (5) Widzew bez asysty
1:1 39' Giuly Monaco  

Kartki

Dla Gospodarzy Dla Gości
Gula (1) Contreras
  Marquez
  Lamouchi
  N'Diaye
Widzów 4 500
Sędzia Fiorenzo Treossi (Włochy)
Doping 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

Skład Widzewa: Matuszek - Bogusz, Terlecki, Stolarczyk - Gula, Michalski, Gęsior, Szymkowiak, Pawlak (71' Kiełbowicz) - Citko (77' Stasiak), Wichniarek

Skład przeciwnika: Sylva - Contreras, Christanaval, Marquez, Leonard - N'Diaye, Lamouchi, Rise, Farnerud (55' Prso) - Giuly, Trezeguet (78' Djetou)

PIŁKARZ MECZU: Artur Wichniarek (3)

Za mało?

Mecz rozpoczął się niepomyślnie, bo w składzie Widzewa zabrakło Łapińskiego. Reprezentacyjny stoper usiadł co prawda na ławce rezerwowych, ale tylko w roli straszaka. Kontuzja mięśnia okazała sie poważna. Jego miejsce w obronie zajął Maciej Terlecki, a w drugiej linii zagrał Szymkowiak. Brakowało też Kaczmarczyka i Zająca. Także przeciwnicy byli osłabieni, bo nie mogli wystąpić Simone, Gallardo i Barthez.

Zaczęło sie znakomicie. W piątej minucie Michalski popisał się długim podaniem w pole karne, do piłki dobiegł Wichniarek i przy próbie minięcia Christanavala został przez niego nieprzepisowo zablokowany. Sędzia nie wahał się i podyktował rzut karny. W tym momencie radość widzewiaków i ich kibiców mieszała się z niepewnością, ponieważ w ostatnich spotkaniach podopieczni Oresta Lenczyka dwukrotnie spudłowali z 11 metrów. Tym razem najodważniejszy był Wichniarek. Strzelił mocno w środek bramki. Sylva odbił piłkę, ale ta wpadła do siatki.

Gol tak uradował gospodarzy, że przestali atakować. Przez kolejne 40 minut ograniczali się niemal wyłącznie do wybijania piłki. A Monaco raz po raz zagrażało bramce Matuszka. Już w 14 min. Lamouchi dośrodkował z prawej strony, ale strzał głową Trezegueta był niecelny. Po chwili Matuszek desperackim rzutem pod nogi uprzedził najlepszego strzelca gości.

W 24 min. błąd popełnił Matuszek. Z 16 metrów mocno po ziemi kopnął Lamouchi, widzewiak wypuścił piłkę, ale na szczęście Giuly potknął się i Stolarczyk zdołał wybić piłkę. Wkrótce znów uderzał z bliska Trezeguet, lecz trafił w boczną siatkę.

Wcześniej jednak drugą groźną akcję przeprowadził Widzew. Wzięli w niej udział dwaj najlepsi zawodnicy łódzkiego zespołu: Michalski i Wichniarek. Pierwszy znów popisał się dokładnym, długim podaniem, drugi minął Marqueza, wycofał do Gęsiora, który jednak z trudnej pozycji kopnął tuż obok bramki.

Od 35 min. łodzianie zaczęli odzyskiwać inicjatywę. Szkoda tylko, że w drużynie było za dużo słabych punktów. Gdy wydawało się, że sytuacja jest już opanowana, Monaco przeprowadziło kontrę. Christanaval podał na 16 metr do Giuly'ego, a ten popisał się znakomitym uderzeniem w okienko bramki Matuszka.

W 45 min. błąd popełnił Terlecki. Łódzki stoper tak długo bawił się z piłką, że odebrał mu ją Trezeguet. W pobliżu był jednak Michalski, który dogonił napastnika Monaco i uniemożliwił mu strzał.

Wcześniej doszło do nieprzyjemnego zdarzenia, bo Trezeguet przeszedł po głowie leżącego na boisku Bogusza. Na szczęście reprezentant Francji trafił na najtwardszego z łódzkich piłkarzy, który po chwili wrócił na boisko. W przerwie Trezeguet przeprosił jednak widzewiaka.

W 46 min. Widzew mógł prowadzić. Michalski wrzucił piłkę w pole karne, a Christanaval tak niefortunnie podał głową piłkę swojemu bramkarzowi, że przelobował go. Na nieszczęście dla gospodarzy Sylva zdążył złapać piłkę przed linią bramkową.

Później znów przeważało Monaco. Nieźle spisywali się obrońcy, wspomagani przez Michalskiego, nie dopuszczając gości do zbyt wielu dobrych pozycji. Kilka szans jednak mieli.

W 76 min. Szymkowiak sprytnie podał do Wichniarka, ten kolejny raz uciekł Marquezowi, ale występujący w Monaco Meksykanin ściął go przed linią pola karnego. Bardzo dobrze grający widzewiak wychodził na czystą pozycję. Nie wiadomo dlaczego sędzia nie ukarał Marqueza żółtą kartką. Z rzutu wolnego mocno kopnął Wichniarek, lecz metr nad poprzeczką.

W końcówce widzewiacy zagrali ambitnie. Pomogły zmiany, bo Pawlak i Citko zaliczali się do najgorszych na boisku. Tymczasem Kiełbowicz wniósł wiele ożywienia, a zysk z zejścia Citki to mniej kontr w wykonaniu gości.

O ile przez 80 minut mecz był niezbyt ciekawy, to w końcówce kibice wreszcie się rozgrzali. W 84 min. wydawało się, że już nic nie uratuje Widzewa przed stratą gola, kiedy po strzale Risa podbita przez Stolarczyka piłka spadła na siatkę tuż za poprzeczką. Także Widzew miał okazję, ale uderzenie Gęsiora zablokowali obrońcy, a po rzucie wolnym Kiełbowicza piłka przeleciała tuż nad poprzeczką.

W sumie jednak remis jest chyba sukcesem Widzewa, bo znacznie więcej szans mieli goście.

Gazeta Wyborcza

Po meczu powiedzieli:

Orest Lenczyk, trener Widzewa: Wynik jest sprawiedliwy, wykorzystaliśmy szansę do strzelenia bramki. W wielu sytuacjach przeszkodziliśmy rywalom w zdobyciu zwycięskiego gola. Policzyłem, że w Monaco grają zawodnicy z siedmiu krajów, u nas są sami Polacy. Jestem zadowolony z remisu, choć lepszy byłby wynik bezbramkowy. Monaco pokazało, że w Europie nie tylko wystarczy grać, ale trzeba również walczyć. Łapiński siedział na ławce, bo narzekał na ból uda. Wpisaliśmy go do protokołu dlatego, by przy korzystnym wyniku wszedł na 10-15 minut.

Artur Wichniarek: Monaco to bardzo wymagający przeciwnik. Myślę, że zagraliśmy dobrze. Mamy realne szanse na awans do III rundy pucharu UEFA. Brakuje mi sytuacji, z których mógłbym strzelać więcej goli. Z takim przeciwnikiem jak Francuzi trzeba wykorzystać każdą sytuację.

Ludovic Giuly, AS Monaco: Przyjechaliśmy do Łodzi wygrać. Zakładaliśmy, że nie stracimy tutaj bramki. Jak się spodziewaliśmy, Widzew zagrał dobrze, ale widać, że wspiął się na wyżyny umiejętności. W rewanżu musimy wygrać.


Strona główna

1