Powrót do "Widzew Łódź"

Zapomnijmy o Lidze Mistrzów

Cztery drużyny polskiej ekstraklasy marzą o grze w Lidze Mistrzów. Aby to osiągnęły, muszą przebrnąć przez bardzo trudne eliminacje. Wydaje się to raczej mało prawdopodobne. Co potwierdza Radosław Michalski, pomocnik Widzewa, który dwa razy występował w gronie najlepszych drużyn Europy. Raz z Legią, raz z Widzewem.

Mamy za słabe zespoły - powiedział Radosław Michalski - aby poszły w ślady Legii i Widzewa. Jeśli zagrają w eliminacjach i chcą awansować, to muszą kupić po dwóch, trzech dobrych piłkarzy, którzy od razu wkomponują się w ich składy. A jak przebrną kwalifikacje, powinni dokupić jeszcze ze dwóch. Kadra musi być duża, aby nie przydarzyło się to, co Widzewowi, kiedy do Bukaresztu pojechaliśmy tylko z jednym rezerwowym. Kadrę uszczupliły kartki i kontuzje.

Z czwórki kandydatów do zajęcia drugiego miejsca w ekstraklasie, co daje nominację do występów w eliminacjach Champions League, najlepiej ułożoną drużyną jest chyba Widzew?

Mamy najlepszą linię pomocy, która potrafi dobrze kierować grą. Ale czy potrafiłaby ona zapewnić nam sukces w meczach z czołowymi drużynami Europy? Najmniej doświadczonym zespołem w stawce kandydatów jest chyba Lech. Mają groźny atak, ale słabsze pozostałe formacje i krótką ławkę rezerwowych.

Który z polskich zespołów występujących w finałach Ligi Mistrzów był lepszy? Legia czy Widzew?

W Legii mieliśmy osiemnastu pełnowartościowych zawodników w kadrze. Trener Janas miał większe problemy z decyzją, kogo posadzić na ławce, niż kogo wystawić w pierwszym zespole. Z Widzewem było inaczej. Mieliśmy za słabe rezerwy i to przeszkodziło nam w osiągnięciu lepszych rezultatów. Nie wiem, czy w tym roku któregoś z kandydatów do występu w Lidze Mistrzów stać na to, aby zbudować tak duży i mocny zespół.

A czy Wisłę Kraków stać byłoby na awans do grona finalistów Champions League?

Chyba tak. Ma szeroką kadrę i poukładany zespół. A myślę, że gdyby awansowali, to dokupiliby nowych piłkarzy, których trener Smuda szybko wkomponowałby do składu. On to potrafi robić. Ale Wisła jest z pucharów wykluczona.

Na sukcesy w rozgrywkach klubowych raczej nie radzi pan liczyć. A co z szansami reprezentacji?

Pokazaliśmy już, że stać nas na dobrą grę i korzystne wyniki. Na nasze nieszczęście do meczów z Anglią i Szwecją przystąpiliśmy w nie najlepszej dyspozycji. I to zadecydowało o porażkach. Nie trafiliśmy z formą. Przegraliśmy bez walki, trochę za darmo oddaliśmy te punkty.

Nie byliście przygotowani fizycznie i psychicznie do tych meczów?

Psychicznie byliśmy mocni. Gorzej było z formą sportową. W tamtym roku koledzy z lig zagranicznych wybornie spisywali się w rozgrywkach. Jak choćby Juskowiak, który strzelał gola za golem. Większość z nich była podstawowymi zawodnikami swoich klubów. Wiosną tego roku było inaczej. Zespoły, w których grali reprezentanci Polski, spisywały się słabo.

Znowu mówi się, że Widzew ma kłopoty finansowe i jedyny sposób na wyjście z tarapatów to sprzedaż Michalskiego lub Wichniarka...

Widzew stale ma kłopoty. To wiadomo od lat, ale jakoś wychodzi z nich obronną ręką. I nie gra wcale gorzej. Oczywiście można sprzedać któregoś z nas, bo dzięki temu wpłynie do klubu gotówka. Ale jak awansowalibyśmy do eliminacji Ligi Mistrzów, trzeba byłoby raczej kogoś dokupić.

Miał pan propozycje przejścia do zagranicznych klubów?

Były sygnały, ale nic konkretnego.

Ciekawe sygnały?

Można tak powiedzieć. Z Anglii, Niemiec, Włoch.

Zostawiłby pan dla nich Widzew?

Warto byłoby sprawdzić się w innej lidze.

1