Panie Tomku,
czy jest pan zadowolony z minionego jesiennego sezonu? TOMASZ ŁAPIŃSKI:
Na pewno nie. Choćby z tego powodu, że przespaliśmy w
Widzewie początek rozgrywek ligowych. Później też
się jeszcze niezbyt dobrze układało, można być
jedynie zadowolonym z końcówki sezonu.
Wraz z reprezentacją
odniósł pan jednak same zwycięstwa.
Tak, z gry w drużynie trenera Janusza Wójcika mogę
odczuwać satysfakcję. Wygraliśmy dwa eliminacyjne
mecze do Mistrzostw Europy, gry kontrolne również. Tak,
myślę, że tutaj było lepiej niż w grze naszego
klubowego zespołu.
Często słyszy i czyta się,
że Tomasz Łapiński gra jak profesor.
Dziennikarze często używają różnych dziwnych
określeń, które nie zawsze są zgodne z prawdą. Nie
wiem jak traktować przyrównanie do profesora, który
kojarzy się z ogromną wiedzą, ale na ogół
teoretyczną. Przyjmuję to po prostu z uśmiechem.
Czy nadal prowadzi pan
skrupulatnie kronikę swojej kariery, bogatą w
materiały prasowe i zdjęcia?
Ja, wykluczone, po meczach nawet nie czytam gazet,
albo czynię to bardzo rzadko. To mój tato pilnie
śledzi publikacje na mój temat i rzeczywiście je
zbiera.
To chyba powstała już
książka o Tomaszu Łapińskim...
Dawno nie byłem w swoim rodzinnym domu w Łapach, ale
z tego co wiem tato czyta w dalszym ciągu niemal
wszystkie gazety, wycina co się tylko da i wkleja do
kroniki.
Z ilu więc części składa
się księga o pana piłkarskich sukcesach?
Nie pamiętam ile tego jest, ale na pewno powstaje
już któraś z kolei.
Prasa rozpisuje się na temat
zmiany przez pana barw klubowych. Niedawno pisała, że
niedługo stanie się pan graczem Wisły Kraków, można
też przeczytać, że nie chce pan, mimo korzystnych
ofert, grać w lidze angielskiej, innym razem przytacza
się pana słowa, że nie chce pan wyjeżdżać z Łodzi.
Jak to jest z tym pana przejściem do innego zespołu?
W tej chwili trudno mi powiedzieć. Właśnie jest
miesiąc przerwy w zajęciach treningowych, w którym
właściwie nic sie nie dzieje. Spływają dla mnie
propozycje od zachodnich klubów, ale niektóre nawet nie
docierają do mnie. Najprawdopodobniej do końca sezonu
pozostanę jeszcze w Łodzi. To jest prawda, że nie
chcę wyjeżdżać z kraju. Dla mnie nie jest szczytem
osiągnięć wyjazd i gra w Liverpoolu, czy innej znanej
drużynie ligi zachodniej Europy. Nie o to w moim życiu
i sportowej karierze chodzi. Nie wiadomo jednak co się
będzie w przyszłości działo w polskich klubach i być
może będę zmuszony do wyjazdu za granicę.
Czy wiąże się to z
możliwością wywalczenia przez Widzew tytułu
wicemistrzowskiego, premiowanego miejscem w eliminacjach
do Ligi Mistrzów?
Może trochę też, choć tak naprawdę nie ma to dla
mnie wielkiego znaczenia przy podejmowanej przeze mnie
decyzji.
Przed Widzewem tli się
szansa zagrania w Lidze mistrzów, reprezentacja może
wywalczyć awans do finału mistrzostw Europy. Czy te
plany według Tomasza Łapińskiego się spełnią w
1999r.?
Nie wiadomo jeszcze czy polska drużyna będzie mogła
zagrać wśród najlepszych klubowych drużyn Europy w
przypadku, gdy Wisła zostanie mistrzem kraju. Natomiast
jeśli chodzi o reprezentację to awans do finałów ME
2000 jest oczywiście szczytem naszych marzeń.
Najważniejsze będą pierwsze marcowe, przyszłoroczne
gry reprezentacji z Anglią i ze Szwecją. Jeżeli uda
nam się w nich zdobyć 4 punkty to już będzie bardzo
dobrze, poczynimy krok na drodze do realizacji
zamierzeń.
Przed nami okres wypoczynku i
święta, które Tomasz Łapiński spędzi...
Oczywiście w najbliższym rodzinnym gronie. Przed
świętami wybieram się do Zakopanego.
Czego by sobie pan życzył
pod choinkę, wybierając niekoniecznie namacalne
marzenie?
To w sumie będzie dla mnie namacalne - awans z
reprezentacją Polski do finałów mistrzostw Europy.
|