Sprawozdanie z podróży Egipt - Izrael


(Zdjęcia są ''16-kolorowe gif-y'', 1. aby prawie każdy mógł widzieć je na ekranie; 2. bo pełnokolorowe zdjęcia zajęłyby więcej miesca niż mamy.)


[Esperanto-versio preparata - sed rigardu jam la fotojn]
[Nederlandse versie]


Sprawozdanie z podróży
Egipt - Izrael


Od 10-go do 25-go stycznia włącznie byłam z grupą 30-tu studentów trzeciego i czwartego roku i dwójką docentów Fakultetu Dziennikarstwa i Kokumunikacji na wycieczce edukatywnej w Egipcie i Izraelu.
Celem podróży było zapoznać się z kulturą i praktyką dziennikarską w tych dwu krajach.
Można na tej stronicy domowej patrzeć na mój album ze zdjęciami, pełen wspomnień ze wspaniałej podróży.
Po 4 1/2 godzinnym locie z lotniska Schiphol przybyliśmy do Kairu. Było to już póżno wieczorem, ale miasto nie wyglądało opustoszałe. Było to tak, ponieważ właśnie zaczął się islamski miesiąc postny, ramadan. Sklepy było otwarte i całe rodziny łazikowały wzdłuż szerokich ulic. Musiałam się przyzwyczaić do ruchu w tej metropolii. Ruch drogowy wydaje się nie z tej planety.
Bez klaksonu nie osiągniesz niczego w Kairze, czasami wydaje się jakby język-klaksonu rozwinął się, ponieważ każdy użytkownik samochodu rozpoznaje bezblędnie dźwięki innych współużytkowników.
Po podziale pokojów w naszym hotelu (Pension Roma) (ja dzieliłam mój pokój z Irmą Vos i Rianą Hoekstra) poszliśmy trochę na ulicę. Nagle gorąca temperatura, nowe dźwięki i kolory uczyniły ze mnie natychmiast zadowolonego człowieka. Byłam w innym i jeszcze nieznanym kraju i cieszyłam się nowymi wrażeniami, które czekały mnie w pryszłych dniach.

Zdjęcie 1:

W Kairze widzieliśmy przeróżne rzeczy. Skarby z grobowca Tutanchamona, bazar, metro, muzeum koptyckie. Szczytowym punktem wizyty w Kairze były piramidy w Gizie i Sfinks. Kiedy po raz pierwszy widziałam z daleka kontury piramid [zdjęcie] byłam pod ogromnym wrażeniem. Co za perfekcja! Kiedy przybyliśmy tam, grupa zamilkła całkiem. To było to i to musiało się widocznie ''strawić'' umysłem. Szybko obudziły nas poganiacze wielbłądów.

Zdjęcie 2:
Ten wielbłąd to był jeden z wielu w Gizie. Poganiacze robili wszystko, aby sprzedać przejażdżkę wielbłądem. Ja wolałam iść pieszo, aby rozkoszować się widokiem. To zdjęcie jest robione kiedy ja razem z paroma innymi odpoczywałam. Siedzieliśmy na brzegu środkowej piramidy.

Zdjęcie 3:
Tu palimy fajkę wodną (szijszja). Już szybko znaleźliźmy naszą stałą knajpę: herbaciarnię z szerokim zaułkiem urządzonym jako taras. Na zdjęciu widzi się Jochanana Westra i Martijn'a Tamboer którzy rozkoszują się szijszą (fajką wodną) o smaku jabłkowym.

Zdjęcie 4:
To jest mnich koptycki. Jadąc mniej więcej dwie godziny z Kairu zwiedziliśmy Klasztory Biszoj i Baramisu [zdjęcie], położone przy oazie Waidi Nartrum.

Zdjęcie 5:
To jest widok na Kair widziany z Cytadeli. To jest wzgórze, gdzie stoi między innymi meczet Mohammed Ali: wewnątrz jedna z najpiękniejszych budowli jakie kiedykolwiek widziałam.

Zdjęcie 6:
Piramida schodkowa Sakkara. Śmieszna jeżeli chodzi o kształt i imponująca jeżeli chodzi o rozmiary. W pobliżu były wykopaliska archeologiczne, które też zwiedziliśmy, tam są wykopywane około 20 lat przez Holendrów.

Zdjęcie 7:
Po pięciu dniach w Kairze udaliśmy się do Synaj.
Nasze pierwsze stanowisko to klasztor Św. Katarzyny. Dwie góry dalej od klasztoru leży góra Mojżesza (Djebel Musa). Tam w/g opowiadań otrzymał Mojżesz dziesięć przykazań. W samym klasztorze rósł palący się krzak malinowy Mojżesza i była też studnia Rebeki.
Po surowej wędrówce w ciemnościach osiągnęliśmy tuż po zachodzie słońca szczyt góry Mojżesza (Djebel Musa). Tam u góry było zimno [zdjęcie] i ślisko.
Tu i ówdzie leżał jeszcze śnieg. Kiedy zrobiło się jasno dopiero widziałam którędy szłam i podziwiałam wspaniałą górę Synaj [zdjęcie].

Zdjęcie 8:
Zanim jechaliśmy dalej do Izraelu, odpoczęliśmy dwa dni w Nuweibie. W ten sposób mogliśmy ''strawić'' wrażenia z Egiptu i przygotować się na wyjazd do Izraelu. Na przepracowanie wrażeń nie było czasu, doszły nowe wrażenia. Tak więc po raz pierwszy nurkowałam z rurką. Doświadczenie nie dowiary. Wyglądało jakbym była w środku podwodnego filmu dokumentalnego.
Tu na zdjęciu siedzę z moimi współmieszkańcami chatki, Irmą i Rianą, rozkoszujemy się słońcem.

To jest kilka wrażeń moich towarzyszów podróży. Zanotowane w Nuweibie 18. stycznia 1997:

''To jest podróż skrajności. Wszystko mieliśmy: słońce, śnieg, spokój i kompletny chaos, męczące wspinanie się na górę, leniuchowanie na plaży, w mieście i pustynię. Co jeszcze można chcieć? Szczyt wszystkiego!'' (Claudia Olthof)

''Jak opowiem to wszystko w domu; wszystkie te wrażenia są nie do opisania. Jak opiszę te piękne korale, ryby, jak opiszę ten ciągły szum i chaos w Kairze. Zdjęcia powinny mówić same za siebie. Krótko i węzłowato wszystko jest wspaniałe!'' (Nanda Damman)

''Z kraju, gdzie klaksony mówią i gdzie ożyła martwa pustynia, przyjdziemy do innego raju na ziemi (ja nazwałam to Jamaike). Teraz do Jerozolimy ale najpierw ''ponurkować'' i do Martwego Morza. Tyle różnych światów w tym jednym. Czuję się bogato.'' (Maike van Pelt)

''Egipt dostarcza mi przyjemności. Gorliwa jest moja nadzieja, którą utwierdzę całkiem na Izraelu.'' (Marcus Visscher)

Zdjęcie 9:
Po locie nurkowym w Martwym Morzu i wizycie w Massadzie przyjechaliśmy do Jerozolimy. Tam zwiedziliśmy wszystko, co było godne obejrzenia, rozmawialiśmy z dziennikarzami z Holandii i z izraelskimi studentami. Bardzo specjalne były uroczystości [zdjęcie] Bar Micwa przy murze opłakiwań i nasza wizyta w Orient House.

Zdjęcie 10:
Hebron zwiedziłam z czwórką współstudentów. To było tuż po zawarciu ugody między Arafatem i Netanyahu. Panowała odprężona, świąteczna atmosfera i ja myślę, że byliśmy pwierwszymi turystami.

Zdjęcie 11:
To jest izraelski żołnierz w Hebronie. On pozuje dla amerykańskiego fotografa. On udaje, że musi aktywnie bronić żydowskich kolonistów. Kiedy zdjęcie było zrobione, chodził normalnie, jakby nigdy nic.

Zdjęcie 12:
Betlejem: Tu nie odwiedziliśmy tym razem żłobka Jezusa, ale byliśmy oprowadzani po ''obozie uchodźców'', gdzie już 30 lat mieszkają Palestynczycy. Większość rodzin mieszka z wieloma generacjami razem w małym pomieszczeniu. Otrzymać pracę jest trudno, a podróżować nie jest wcale możliwe - ponieważ na to nie otrzyma się zezwolenia.

Zdjęcie 13:
W Tel Aviv'ie zwiedziliśmy szkołę dziennikarską, radiostację Galej Cahal, Starą Jaffę, zwiedziliśmy także plac Rabina. Na tym zdjęciu widzi się Maike van Pelt i Jochanan Westra. Zadziwiły nas liczne, dzwięczące przenośne aparaty telefoniczne. Kiedy siedzieliśmy na tym tarasie wtedy co kilka minut szedł czyjś telefon. Jochanan udawał i rozmawiał jak gdyby poprzez swój aparat fotograficzny.

Zdjęcie 14:
Ostatni dzień spędziliśmy z Amrim i Talim Wandel w parku przyrodniczym ''El Wedi''. Tam nad Martwym Morzem mogliśmy: Maike, Jochanan i ja jeszcze jeden dzień skorzystać z ładnej, ciepłej przyrody.

Zdjęcie 15:
Widzieliśmy bardzo dużo przyjemnych zwierząt, jak np. góralki syryjskie. Na tym zdjęciu widzi się koziorożce.

Zdjęcie 16:
Ostatni wieczór w Izraelu spędziliśmy (Maike, Jochanan i ja) u rodziny Wandel w Makabimie. Amri, Gila, Tali, Maja i Raneto mówią wszyscy po esperancku.
Po bardzo przyjemnym wieczorze, nasza podróż do Środkowego Wschodu dobiegła końca.
Z niechęcią wyruszyliśmy na lotnisko, gdzie spotkaliśmy resztę grupy.
Z powrotem w Holandii, nie wiedział nikt od czego zacząć opowiadać.

Silvia Pilger


silviapilger@geocities.com


 1